Publikacje
Jacek Andrzej Rossakiewicz
W STRONĘ DEMOKRACJI FINANSOWEJ
"Nie do przyjęcia jest twierdzenie, iż po upadku komunizmu
jedyną alternatywą jest kapitalizm".
Jan Paweł II
Tekst dotyczy tematów:
* Historyczne i cywilizacyjne uwarunkowania współczesnej sytuacji monetarnej.
* Demonetyzacja złota jako punkt zwrotny polityki finansowej.
* Demokracja Finansowa. Perspektywy rozwoju sytuacji monetarnej w Polsce i na świecie.
1. O RELACJI POMIĘDZY DUCHOWOŚCIĄ A PIENIĄDZEM
PIENIĄDZ TOWAROWY
Na początku pieniądza nie było. Ludzie zajmowali się zbieractwem, polowaniem a póĽniej uprawianiem roli głównie na własne potrzeby. W zakresie wymiany dominował... rabunek. Handel wymienny pojawił się znacznie póĽniej. Wraz z rozwojem kultury i kontaktów pomiędzy plemionami wzrastała rola wymiany pokojowej; stąd wzajemne obdarowywanie się pomiędzy sąsiadującymi ze sobą na stałe plemionami [1]. Było to lepsze rozwiązanie niż niebezpieczne wyprawy łupieżcze grożące trwałą wojną. Wraz z wędrówkami plemion następował rozwój wymiany i pojawiła się potrzeba zastąpienia handlu wymiennego, handlem stosującym uniwersalny nośnik wartości wymienialny na wszelkie towary lub usługi. Takim nośnikiem stał się pieniądz towarowy. Pieniądz towarowy nie był oczywiście typowym pieniądzem i nie był emitowany. Pewna grupa towarów o powszechnej użyteczności a więc i powszechnie akceptowanej wartości, stała się miernikiem wartości pozostałych dóbr. Na początku towar pośredniczący w wymianie musiał wyróżniać się dwoma cechami; być powszechnie pożądany (użyteczny) i w miarę trwały. Takim naturalnym pieniądzem towarowym stało się to, co zaspokajało najważniejsze potrzeby; zboże, bydło, sól, orzechy, kamienne oraz metalowe narzędzia. [2]
POCZĄTEK PIENIĄDZA
W Chinach, takim nośnikiem wartości stały się właśnie najbardziej trwałe i użyteczne przedmioty metalowe; noże i szpadle. W osiadłej, stabilnej kulturze rolniczej, zaczęto wkrótce oddzielać funkcję praktyczną tych przedmiotów od ich funkcji umownej. Noże i szpadle jako przedmioty-znaki służące do wymiany, zaczęły ulegać miniaturyzacji, chociaż nadal zachowywały kształt pierwotnych narzędzi [3]. Tak właśnie około X-ego wieku p.n.e. powstały pierwsze prawdziwe pieniądze; przedmioty będące jedynie znakiem pośredniczącym w wymianie dóbr i w przeciwieństwie do pieniądza towarowego pozbawione wszelkiej innej praktycznej funkcji. Znaki te były świadomie i celowo emitowane na potrzeby wymiany. Następnym etapem w historii tych przedmiotów-znaków było uproszczenie ich kształtu - przestały przypominać noże i szpadle - ostatecznie przyjęły się metalowe, pierścienie i dyski. Wzorcem stała się brązowa, okrągła moneta z kwadratowym otworem w środku.
WARTO¦Ć PIENIĄDZA
Geneza pieniądza ujawnia najbardziej istotną jego funkcję; ułatwianie wymiany handlowej pomiędzy ludĽmi. Na tym polega wartość pieniądza. Nie musi on mieć wartości towarowej. I choć na samym początku wartość pieniądza związana była z wartością użytkową metalowych przedmiotów, a także z ich trwałością - przeciwstawioną nietrwałości dóbr konsumpcyjnych takich jak pożywienie czy odzież - to Chińczycy szybko odeszli od takiego pojmowania wartości pieniądza. Pieniądz miał być jedynie abstrakcyjnym, umownym znakiem wartości i środkiem wymiany; stąd miniaturyzacja prawdziwych narzędzi ku nieużytecznym już w swej pierwotnej funkcji przedmiotom-znakom. Pieniądz swoją wartość opierał na istnieniu umowy społecznej, wynikał z praktycznej potrzeby i został zakorzeniony w obyczaju. Umowa ta obowiązywała we względnie jednolitej kulturze i była kreowana przez władców emitujących pieniądz (w Chinach przez cesarza). Wraz z taką zmianą porzucono oczywiście zasadę pieniądza towarowego. W chińskim, metalowym, umownym pieniądzu nieistotny był rodzaj i ilość kruszcu.
KONCEPCJE PIENIĄDZA W STAROŻYTNYCH CHINACH
Cesarz Wu (II w. p.n.e) bił monety różnych kształtów ze stopu białych metali; srebra i cyny; owalna miała wartość trzystu żetonów miedzi, kwadratowa - pięciuset, okrągła - trzech tysięcy. Wkrótce cesarz doszedł do wniosku, że szkoda metalu na pieniądz i wprowadził Banknot Białego Jelenia - pieniądz w postaci stemplowanych kwadratów białego zamszu i jedwabiu o wartości czterdziestu tysięcy żetonów miedzi [4]. Banknot ten utorował drogę do eksperymentów z pieniądzem papierowym. Bardzo szybko, bo już w VII wieku n.e. Chińczycy rozpoczęli emisję pieniądza papierowego (pierwsze kwity bankierskie). Od 1024 roku papierowy banknot stał się pieniądzem państwowym dynastii Song. Był to prostokątny kawałek papieru zaopatrzony pieczęcie i podpisy najwyższych urzędników państwowych. Jeden z największych podróżników średniowiecznej Europy, Marco Polo tak opisywał chińską emisję pieniądza. "Wszystkie te pieniądze papierowe robione są z taką powagą i namaszczeniem, jakby to było złoto lub srebro czyste, gdyż na każdym z nich kilku urzędników do tego wyznaczonych podpisuje swe nazwisko i wytłacza swoją pieczęć, i gdy to przez wszystkich wykonane zostanie, najwyższy mincerz, ustanowiony przez cesarza, zanurza swą pieczęć w cynobrze i pieczętuje nią pieniądz tak, że kształt pieczęci odbija się na nim cynobrową czerwienią; taka moneta ma pełną wartość. Każde fałszerstwo karane jest śmiercią. Monetę ową wypuszcza Chan w tak wielkiej ilości, że mógłby za nią wykupić wszystkie skarby świata" [5]. Ten emitowany przez cesarza banknot był pieniądzem terminowym ważnym trzy lata. Do tej istotnej kwestii jeszcze powrócimy. Tymczasem nie odbiegajmy od początków pieniądza.
W EUROPIE I W AZJI MNIEJSZEJ: ZŁOTO
Wypracowany w Chinach zwyczaj posługiwania się metalowymi krążkami do prowadzenia handlu znalazł zastosowanie także w innych cywilizacjach, ale proces ten przebiegał tam inaczej i nie doprowadził do ukształtowania się dojrzałej koncepcji pieniądza jako umownego znaku.
Od naturalnego pieniądza towarowego, czyli wymiany wołów, owiec, kóz lub zboża mieszkańcy Mezopotamii i Grecji przeszli do wymiany rzeczy bardziej trwałych; brązowych i żelaznych narzędzi, a w końcu do wymiany uniwersalnych "przedmiotów"; sztab metali, ciętych i ważonych podczas transakcji. Żelazo ze względu na jego cechy użytkowe ceniono na początku pięciokrotnie bardziej niż złoto [6]. Z czasem niezwykła trwałość złota i rzadkość jego występowania zmieniła tę relację. Metal traktowany był jak towar. W określaniu wartości sztab decydowała oczywiście waga i rodzaj kruszcu. Ludzie spostrzegli większą trwałość metali szlachetnych. Szczególnie poszukiwanymi metalami stały się złoto i srebro oraz ich naturalny stop; elektrum (zwany także "elektronem"). Inne metale: brąz, miedĽ i ołów były bardziej pospolite i przez to stały się mniej wartościowe. Rzadkość występowania "szlachetnych kruszców" stała się "wartością", która określiła wartość pieniądza w kulturach basenu Morza ¦ródziemnego. To zastopowało na wieki rozwój świadomości umownej funkcji pieniądza w naszej kulturze. Pieniądz kruszcowy nadal był pieniądzem towarowym. Jego wartość zależała od wagi i próby; zawartości złota lub srebra w monecie. Nie miało to nic wspólnego z miedzianymi lub brązowymi monetami cywilizacji chińskiej, które były tylko znakami wartości.
PIERWSZE ZŁOTE MONETY
Pierwsze znane złote monety pojawiły się w Azji Mniejszej w Lidii w połowie VII-ego wieku p.n.e. Herodot tak opisywał Lidyjczyków: "Osobliwości, zasługujących na opis, ziemia lidyjska specjalnie nie posiada takich jak inne kraje, z wyjątkiem złotego piasku, który spławiany jest z gór Tmolos. [...] Córy ludu lidyjskiego wszystkie frymarczą swym ciałem i zbierają sobie w ten sposób posag; uprawiają to do chwili zamążpójścia i same się za mąż wydają. [...] Lidyjczycy mają podobne obyczaje jak inni Hellenowie, tylko, że pozwalają swym córkom uprawiać nierząd. Są oni, o ile mi wiadomo, pierwszymi ludĽmi, którzy bili złote i srebrne monety i nimi się posługiwali; pierwszymi też byli kramarzami"[7]. Złote monety upowszechnili Persowie, po podboju ziem greckich.
ZŁOTY PIENIĄDZ TO NADAL TOWAR
W Europie i na Bliskim Wschodzie pieniądz został ściśle związany z wartością kruszcu; złota i srebra, co utrudniało rozumienie jego umownej natury. W ten sposób nie zerwano z koncepcją pieniądza towarowego. Wartość pieniądza została związana z rzadkością występowania kruszców a więc i z trudnością ich pozyskania. Czynniki zewnętrzne sprawiały, że emisja pieniądza była ograniczona. W wielu kulturach takie zewnętrzne ograniczenie emisji było warunkiem nadania pieniądzu wartości i tym samym uczynienia go miernikiem wartości dóbr pozostałych. To, co występowało w miarę rzadko, a jednocześnie było trwałe, stawało się środkiem wymiany. Uczyniono nim nie tylko złoto i srebro, ale także rzadkie muszle np.: kauri, obecne na świecie jako pieniądz aż do XX wieku [8]. Zewnętrzne ograniczenie emisji - względna rzadkość występowania nośnika wartości - pojawiała się wszędzie tam, gdzie ludzie nie potrafili sami, skutecznie prowadzić i ograniczyć emisji, czyli zapanować nad nią, siłą swojego ducha i intelektu - co wyrażało się zazwyczaj w sile religijnego i politycznego autorytetu władcy.
ZŁOTY PIENIĄDZ WYALIENOWANY OD CZŁOWIEKA I JEGO ETYKI
Umowna funkcja pieniądza, związana ze świadomym prowadzeniem celowej emisji, nie związanej z zewnętrznym ograniczeniem, była zwycięstwem twórczej i praktycznej myśli. Natomiast przyjęcie w cywilizacjach basenu Morza ¦ródziemnego rzadkiego kruszcu za miernik wartości, pozostawiło pieniądz (i człowieka) w zależności od zewnętrznych ograniczeń (limit wydobycia i dostępnych zasobów) nie związanych z jego gospodarką. Te cechy uczyniły z pieniądza element opozycyjny w stosunku do duchowości. Czynnik zewnętrzny zastąpił ludzką decyzję i etykę. To stało się z czasem i jest do dzisiaj wygodnym usprawiedliwieniem dla ludzkiej bezduszności i chciwości związanej z pieniądzem.
TRWAŁO¦Ć ZŁOTA USTANAWIA NADMIERNĄ SIŁĘ PIENIĄDZA
Inną, ważną cechą pieniądza kruszcowego stała się jego trwałość. Złoto i złoty pieniądz trwał niezależnie od innych towarów, które ulegały zużyciu lub starzeniu, a także niezależnie od decyzji człowieka. Inaczej niż w przypadku chińskiego pieniądza znaku, kruszcowy pieniądz kultur śródziemnomorskich trwał niezależnie ponad kulturą. Wartość złota i pieniądza opartego na złocie zachowywała się nawet po upadku całej cywilizacji, a obserwowanie tego faktu wyrobiło w ludziach przekonanie, że pieniądz posiada wartość niezależną od dóbr konsumpcyjnych i że może być nie tylko nośnikiem wartości, ale i sposobem magazynowania wartości (tezauryzacja). Tak więc zewnętrzne ograniczenie ilości kruszcowego pieniądza oraz jego trwałość (przeciwstawiona nietrwałości i zużywaniu się pozostałych dóbr) to cechy odróżniające niedojrzałą koncepcję pieniądza cywilizacji europejskich i zachodnioazjatyckich od dojrzałej koncepcji monetarnej starożytnych Chińczyków.
RZADKO¦Ć ZŁOTEGO PIENIĄDZA ANTAGONIZUJE LUDZI
Do tej kwestii będziemy wielokrotnie wracać, gdyż kwestia ta zaważyła na historii pieniądza w cywilizacjach basenu Morza ¦ródziemnego. Złoto i rzadkość jego występowania określała pieniądz i jego emisję, a cechy pieniądza wypracowane podczas etapu jego kruszcowej postaci nadal określają ludzki stosunek do pieniądza, jako czegoś zewnętrznego i trwałego, niezależnego od decyzji człowieka i od ilości dóbr. Przez wieki dominował w Europie niedobór kruszców, ale dostatek złota także nie gwarantował prosperity. XVI wieczna Hiszpania na skutek rabunku kruszców w Ameryce zwiększyła u siebie ilość złota i srebra osiemnastokrotnie, ale przy stagnacji gospodarki, tyle samo wzrosły też ceny. W następnym wieku Hiszpanie doświadczyli serii bankructw własnego kraju, a znaczenie ich państwa na kontynencie europejskim upadło. W innych krajach gorączka złota przy braku kopalń, zaowocowała nadmiernymi podatkami i biurokratyczną kontrolą wydatków; barierami celnymi, zakazem importu i premiami eksportowymi (merkantylizm). Przyczyniło się to głównie do korupcji i osłabienia gospodarek narodowych w okresie dominacji handlu, którego celem miało być zwiększenie ilości złota w narodowym skarbcu.
Do dzisiaj tradycja wypracowana wokół pieniądza kruszcowego determinuje mentalność ludzi w zakresie finansów oraz kreuje antagonistyczny stosunek pomiędzy narodami.
ZŁOTY PIENIĄDZ JAKO WYNIK BRAKU JEDNOLITEJ KULTURY
Zaznaczyć przy tym należy, że kruszcowy charakter pieniądza w kulturach Europy i Azji Mniejszej wynikał z braku jednolitej duchowości i władzy. Ludzie różnych cywilizacji i różnych religii nie byli w stanie wypracować jednolitej koncepcji pieniądza podporządkowanego etyce. Wzajemne kontakty handlowe przy braku jednolitej duchowości skazywały ich na zewnętrzne kryterium wartości pieniądza. Wynika z tego wniosek, że zapanowanie nad pieniądzem jest możliwe w ramach jednolitej cywilizacji o ukształtowanej kulturze. Z drugiej strony pieniądz złoty stanowił kryterium wartości niezależne od władców, którzy przecież nie zawsze postępowali etycznie. Posiadanie złota lub pieniądza na nim opartego ułatwiało niezależną egzystencje lub prowadzenie szerokich działań wbrew woli władców. Nie należy jednak wiązać złota z wolnością, gdyż było ono częściej wykorzystywane do tłumienia narodowej wolności, kiedy naród się na taką wybił.
PIENIĄDZ NIE MUSI BYĆ ZWIĄZANY ZE ZŁOTEM
Generalnie złoto jako jeden z towarów nie musi być miernikiem wartości innych rzeczy [9]. Przyjęcie takiego kryterium wartości najpierw ułatwiło współpracę pomiędzy narodami, póĽniej przez wieki ją komplikowało, zaciemniając fakt, że wszystko zależy od ludzi; ich duchowości, świadomości, etyki i ich pracy.
Przypisy:
[1] ¦wietnie pisze o narodzinach wymiany i pieniądza René Sédillot w Moralnej i nie-moralnej historii pieniądza, Warszawa 2002.
[2] Por. René Sédillot, Moralna i niemoralna historia pieniądza, wyd. cyt.
[3] Geoffrey Parker (red.), Ilustrowana historia świata, Warszawa, 1995, s. 62-63. Można tam obejrzeć zdjęcia tych przedmiotów, podobnie jak lidyjskiego statera z połowy VI w. p.n.e., o którym piszę niebawem.
[4] Por. R. Sédillot, dz. cyt. s. 91, 126.
[5] Marco Polo, Opisanie świata, ks. II, XCVII, Warszawa 1975, s. 187.
[6] Geoffrey Parker, dz. cyt. s. 59.
[7] Herodot, Dzieje, ks. I, 93-94, Warszawa 1954, s. 64-65.
[8] Por. R. Sédillot, dz. cyt. s. 39-41.
[9] Dzisiaj pisanie o tym wydaje się całkowicie niepotrzebne, bowiem przyzwyczailiśmy się do pieniądza papierowego a nawet elektronicznego, pozbawionego parytetu złota. Podkreślanie tego jest jednak zasadne, bowiem na świecie od niedawna próbuje się na nowo zaszczepić w świadomości ludzi ideę pieniądza kruszcowego lub przynajmniej z kruszcowym parytetem.
2. PAPIER - BANKNOTY I KREACJA SUBSTYTUTU
PIERWSZE EUROPEJSKIE BANKNOTY W SZWECJI
Pieniądz papierowy pojawił się w Europie dopiero w drugiej połowie XVII wieku jako efekt praktycznej potrzeby; braku złota i jako antidotum na ciężar dużych kwot wyrażanych w miedzi i brązie Po raz pierwszy pojawił się w dojrzałej formie w roku 1661 jako banknot Banku Szwecji, wygodniejsza, w porównaniu do ciężkich sztab miedzi, forma prowadzenia transakcji. Taka zmiana formy pieniądza wynikała z ludzkiej wynalazczości i rozwoju inteligencji.
ZA¦WIADCZENIA ¦REDNIOWIECZNYCH ZŁOTNIKÓW.
BANKOWA KREACJA SUBSTYTUTU PIENIĄDZA W ANGLII OD XVIII WIEKU
Pieniądz papierowy w kulturach europejskich miał jednak także swój inny pierwowzór związany z działalnością złotników-lichwiarzy. Tym innym pierwowzorem dla banknotów było udzielanie zaświadczeń o posiadaniu złotych depozytów przez średniowiecznych złotników, (głównie Żydów). Zaświadczenia te, na początku imienne (XII wiek) a póĽniej na okaziciela (wiek XV) wystawiane były dla klientów, którzy zdeponowali w skarbcu złotnika swoje kruszcowe zasoby. Zaświadczenia te służyły ludziom do dokonywania transakcji bez pośrednictwa kruszcu. Transakcja opierała się na zaufaniu do złotnika. Kiedy złotnicy przekonali się, że ich zaświadczenia są honorowane przez ludzi, że ludzie akceptują je, ufają im i co najważniejsze nie wybierają natychmiast kruszcu, na który opiewa zaświadczenie, mogli wystawiać zaświadczenia, których suma przekraczała wartość rzeczywistych złotych depozytów. Niektóre zaświadczenia były zatem fałszywe. Za pomocą tych (prawdziwych i fałszywych) zaświadczeń złotnicy prowadzili interesy, udzielali kredytów, czerpali korzyści z odsetek. Żydom ich religia nie zakazywała lichwy wobec nie-Żydów. W celu maksymalizacji zysków złotnicy zaczęli wystawiać coraz więcej zaświadczeń fałszywych znacznie przekraczających ich zasoby złota. A żeby się ubezpieczyć na wypadek niewypłacalności zawierali między sobą porozumienia o ewentualnej pomocy. Stało się to pierwowzorem póĽniejszej bankowej, częściowej rezerwy obowiązkowej. Taka praktyka w połączeniu z doświadczeniem Banku Szwecji pozwoliła emitować banknoty Banku Anglii, który powstał w 1694 roku. Z tym, że banknoty te stawały się od razu narodowym, angielskim długiem, gdyż Wilhelm III za 750 tys funtów [1] sprzedał (w tajemnicy) prawo tworzenia papierowych pieniędzy osobom prywatnym [2]. Tak powstał bankowy substytutu pieniądza kruszcowego uznawany w Europie i szeroko na świecie. Anonimowi akcjonariusze Banku Anglii skopiowali pomysł bankierów szwedzkich, nadając mu jednak zupełnie inną funkcję. Transformacja była wynikiem różnic cywilizacyjnych. Szwedzkim bankierom nie zależało na wyzyskiwaniu swoich współobywateli. Akcjonariusze Banku Anglii, łupili Anglików jako przedstawicieli innej cywilizacji.
DEFINICJA BANKOWEGO SUBSTYTUTU
Zaświadczenia złotników i banknoty dłużne Banku Anglii dobrze tłumaczą zjawisko i pojęcie substytutu pieniądza. Nie jest to pieniądz, ale ma podobne funkcje. Można za niego kupować i można go wymieniać na rzeczywisty pieniądz. Substytutem pieniądza będziemy więc nazywać środek płatniczy, który spełnia wszystkie funkcje pieniądza, ale jest emitowany samowolnie. Funkcjonuje oficjalnie, ale kryteria jego emisji są ukrywane przed wspólnota i nie są ustalane oficjalnie w formie jawnej i uznanej umowy społecznej [3]. Nie polega to na fałszerstwie, ale na oszustwie, choć taki nielegalny sposób emisji sprawia, że kreacja substytutu pieniądza jest w efekcie podobna do fałszowania pieniędzy i wielu autorów właśnie tak ten proceder nazywa [4]. Dopóki fałszywych zaświadczeń złotników było niewiele, społeczeństwo niewiele traciło. Złotnik dzięki oszustwu oczywiście bogacił się korzystając z odsetek za fikcyjnie wypożyczony "złoty kapitał", a społeczeństwo mogło nawet zyskiwać, kiedy substytut pieniądza (fałszywe zaświadczenie) uruchamiał prawdziwą działalność gospodarczą. Z czasem, kiedy praktyka udzielania takich fałszywych zaświadczeń rozpowszechniła się i pieniądz dłużny stał się jedynym środkiem płatniczym (od czasu powstania Banku Anglii) zaczęły się ujawniać negatywne strony takiego układu. Naród popadał w długi i uzależnienie od woli bankierów.
OPROCENTOWANE DŁUGI - KONSEKWENCJA STOSOWANIA SUBSTYTUTU
Spłata zadłużenia nie była możliwa, bowiem nigdy nie było tyle złota, aby spłacić nim zaciągnięte długi. Tego złota nie miał przecież nawet pożyczkodawca, choć oczywiście utrzymywał to w tajemnicy, twierdząc, że ma kruszcowe pokrycie na banknoty oraz inne "rezerwy". Od czasu powstania Banku Anglii złotnicy nie musieli już nawet zrzeszać się, aby zapobiec ryzyku niebezpiecznego i kosztownego bankructwa. Kilku ludzi kontrolowało finanse Anglii [5]. I choć teoretycznie banknoty miały mieć pełne pokrycie w kruszcu znajdującym się w bankowym skarbcu, o czym przekonywano np. Adama Smitha, kiedy pojechał do Amsterdamu, to nigdy tak nie było.
SAMOWOLNIE USTALANE CELE EMISJI SUBSTYTUTU.
OKRESOWE ZNOSZENIE WYMIENIALNO¦CI Z POWODU ZBYT WIELKIEJ ILO¦CI SUBSTYTUTU.
PARYTET JAKO WYNIK DYSPROPORCJI POMIĘDZY ILO¦CIĄ SUBSTYTUTU A ZASOBAMI KRUSZCU.
Emitowano banknoty według zapotrzebowania klientów np.: na uzbrojenie wojska w celu prowadzenia zaborczych wojen, dbając jedynie o to, aby Bank nie stał się niewypłacalny. Wraz ze wzrostem emisji banknotów, procent pokrycia w złocie malał, grożąc kryzysem finansowym. Ratowano się bardzo przytomnie, ograniczając lub znosząc wymianę pieniędzy papierowych na kruszcowe monety. Z czasem, aby uregulować wymianę międzynarodową ustalono tzw. parytet złota, czyli procent pokrycia w kruszcach dla banknotów w obiegu. W ten sposób zalegalizowano niepełne kruszcowe pokrycie na pieniądz i zapomniano o tym, iż pieniądz miał mieć pokrycie stuprocentowe. Tak też wyznaczono różnice kursów pomiędzy walutami różnych krajów. Takie posunięcie nie zapobiegło mnożeniu bankowego substytutu pieniądza za pomocą kreowania kredytowego długu. Oddzielono oficjalny pieniądz z parytetem, od nowego pieniądza dłużnego kreowanego samowolnie w działalności kredytowej i pozwalano ludziom zaciągać długi, które sumarycznie przekraczały wartość pieniędzy zgromadzonych w bankach. Powtórzono ten sam mechanizm. Parytet tak jak kiedyś złoto ograniczał ilość oficjalnych pieniędzy. Niedobór pieniędzy pokrywano długiem (kredytem) emitowanym ponad wartość posiadanych banknotów, bowiem wierzyciele nie przychodzili do banku po pieniądze, ale zadowalali się zapisem na swoim koncie. Kiedy zorientowano się, że wystarcza 10-cio procentowa rezerwa gotówki, aby bank funkcjonował, udzielano kredytu dziewięciokrotnie przekraczającego zasoby banku [6].
BANKNOT NIE ZMIENIŁ RELACJI POMIĘDZY DUCHOWO¦CIĄ A PIENIĄDZEM
Pojawienie się papierowych banknotów w Europie nie zmieniło relacji pomiędzy pieniądzem a duchowością na korzyść tej drugiej. Niektórzy ekonomiści obserwując łatwość emisji papierowego pieniądza, już na początku XVIII wieku wysuwali twierdzenie, iż "dodatkowa ilość pieniądza pozwoli zatrudniać ludzi, którzy są teraz bezczynni"[7]. Chcieli wykorzystać w sposób racjonalny i etyczny zmianę postaci pieniądza z kruszcowego na papierowy. Niestety bezskutecznie. Szansa na rozwój etycznej emisji pieniądza związana z jego nową postacią; zadrukowanym kawałkiem papieru - pozostała nie wykorzystana. Oficjalnie uniemożliwił to parytet złota, faktycznie - polityka finansowa bankierów, którzy tego nie chcieli. Troska o parytet złota nie powstrzymywała ich oczywiście przed nadmierną emisją substytutu pieniądza dla własnej bezpośredniej korzyści lub dla realizacji własnych celów.
BANKNOT UMOŻLIWIŁ NOWE NADUŻYCIE: INFLACYJNY DODRUK
Papierowy pieniądz ułatwił także nowe nadużycie: inflację, czyli druk nadmiernej ilości banknotów, za które na początku, kiedy nikt nie wiedział o zamierzeniach emitentów, można było nabywać dobra po normalnej cenie, ale póĽniej wraz z pojawieniem się na rynku nadmiernej ilości banknotów, traciły one swoją wartość; pierwotną relację do ilości rzeczywistych dóbr, (w tym pokrycie w złocie). Ludzie dowiadywali się o tym fakcie dopiero na skutek hiperinflacji, często tracąc jednocześnie cały swój majątek. Papierowy pieniądz zbliżył ku sobie dwa rodzaje środków płatniczych: oficjalny pieniądz rzeczywisty (funkcjonujący dawniej w postaci monet ze szlachetnego kruszcu, emitowanych przez feudalnych władców) i bankowy substytut złotników-lichwiarzy (charakterystyczny dla cywilizacji żydowskiej) Nie było to jednak jeszcze całkowite zwycięstwo monetarnych zasad cywilizacji żydowskiej nad pieniądzem cywilizacji łacińskiej.
PODSTĘP INFLACYJNY JAKO SPOSÓB NISZCZENIA ZAUFANIA LUDZI DO PIENIĄDZA NARODOWEGO
Pieniądz papierowy był pieniądzem rzeczywistym, kiedy był emitowany przez władcę lub przez rząd. Najczęściej jednak robił to na zlecenie władcy prywatny bank. Prywatne banki emisyjne uzyskały z czasem przywilej emisji papierowego pieniądza w imieniu władcy. Jak do tego doszło ukazują okoliczności powołania Banku Anglii. Niekiedy prywatne banki nadużywały prawa do tej emisji, prowadząc ją bez należytej kontroli i dyscypliny. Najbardziej znana jest historia Johna Lawa, który emitował papierowy pieniądz dla Francuzów w imieniu króla Ludwika XV, a ponieważ król miał wtedy zaledwie pięć lat, decyzję podjął regent Filip Orleański [8]. Działalność Lawa była rodzajem zręcznego oszustwa, które na długo zniszczyło zaufanie Francuzów do papierowego pieniądza. Wysoka inflacja wywołana drukiem nadmiernej ilości banknotów i akcji stała się skutecznym sposobem pozbawiania ludzi ich majątku. Kiedy dobra zmieniły właściciela, zniszczona waluta załamywała się w hiperinflacji i szła na przemiał, a papierową masą palono w piecach. Tak zniszczono walutę francuską i zaufanie do narodowego papierowego pieniądza, na długo przed rewolucją (anty)francuską. W taki sposób niszczono waluty narodowe i podrywano zaufanie do emisji pieniądza przez rządy [9]. Narody nieświadome podstępu chętniej godziły się wówczas na prywatny monopol kreacji pieniądza i na prymat oprocentowanego kredytu.
WYELIMINOWANIE NARODOWEJ WALUTY OTWIERA RYNKI DLA KREDYTU. EFEKT ? CORAZ WIĘKSZE ZADŁUŻENIE NARODÓW
W ten sposób bankierzy zabezpieczali dla siebie możliwość kreacji substytutu pieniądza. Typowy bankowy substytut pieniądza odpowiadający dawniejszej (opisanej już wcześniej) praktyce złotników był kreowany całkowicie niezależnie od oficjalnej emisji, podczas bankowej działalności kredytowej prowadzonej w formie oprocentowanych pożyczek. Kiedy kwota udzielonego kredytu nie została wypłacona kredytobiorcy w gotówce (a nigdy się tak nie działo, bo kredytobiorca dostawał jedynie czek), na rynku pojawiał się substytut pieniądza. Było to zobowiązanie klienta do wpłacenia kwoty długu powiększonej o odsetki. Spłacając dług należało całą "wypożyczoną" kwotę wpłacić do banku, korzystając z zasobów pieniądza znajdujących się na rynku, we wspólnocie. W efekcie, jeżeli sprzedawca kredytowanego towaru nie odebrał pieniędzy z banku i nie wydał ich na rynku, ale pozostawił czek w banku powiększając jedynie swoje konto, ściągano pieniądze z rynku do banku. Mechanizm ten działał proporcjonalnie do wysokości oprocentowania i do sumarycznej kwoty udzielanych kredytów. Udzielanie kredytów ponad zasób gotówki w bankowym skarbcu, przyspieszało proces ściągania pieniędzy z rynku. W przypadku 10-cio procentowej rezerwy obowiązkowej, (którą wprowadzono, bowiem statystycznie tylko co dziesiąty posiadacz kredytowanego czeku wymieniał go na gotówkę), ściągano pieniądz dziesięciokrotnie szybciej niż w przypadku klasycznej lichwy udzielanej za pomocą pieniędzy. Pożyczki dla państwa lub rządu ściągano od obywateli za pośrednictwem podatków, a udzielano ich często przy zerowej rezerwie obowiązkowej, była to więc stuprocentowa kreacja pieniądza dłużnego przez prywatnych bankierów, prowadzona zazwyczaj zamiast normalnej emisji pieniędzy przez państwo.
Przypisy:
[1] Historycy podają różne kwoty: 1250 tys. lub 1200 tys. funtów i nie różnicują ich na kwotę spodziewaną i rzeczywiście zapłaconą. Niniejsze dane zostały zaczerpnięte z opracowania Patricka S. J. Carmacka, Władcy pieniądza. Jak międzynarodowi bankierzy uzyskali kontrolę nad Ameryką. (w:) http://www.themoneymasters.com.
[2] Wilhelm III był marionetką bankierów, osadzoną na tronie po rozprawie z dynastią Stuartów. Bank Anglii wbrew nazwie był bankiem całkowicie prywatnym a akcjonariusze pozostawali anonimowi. Wcześniej, w 1609 roku, powstał taki bank w Amsterdamie. Powstanie tych banków było efektem kumulowania się wpływów żydowskich uchodĽców z Hiszpanii. Pierwszym bankierem księcia Oranii, Wilhelma I Orańskiego, Milczącego (1533-1584) był Żyd Marcus Perez (1527-1572). (Por. Norman Davies, Europa, Kraków 1998, 1999, s. 559).
[3] Wilhelm III i akcjonariusze Banku Anglii działali w tajemnicy przed Parlamentem i byli w zmowie. Na zasadzie podobnego oszustwa powstał dużo póżniej "amerykański" Fundusz Rezerwy Federalnej; porozumienie kilku prywatnych banków.
[4] Por. Leopold Soucy, Fałszerze pieniędzy, Poznań 2003.
[5] Wskazuje na to ustawa z 1707 roku, wprowadzająca w Anglii prawo zakazujące emisji banknotów spółkom zrzeszajacym powyżej sześciu osób. Taka decyzja powstrzymała powstawanie banków akcyjnych w Anglii na ponad 100 lat i oznaczała wprowadzenie monopolu na emisję "angielskich banknotów" dla Banku Anglii, a w rzeczywistości dla kilku (pewnie sześciu) prywatnych, anonimowych akcjonariuszy działających pod szyldem Bank of England.
[6] Zjawisko to opisali po raz pierwszy twórcy teorii Kredytu Społecznego, szczególnie jego pionier Clifford Hugh Douglas (1879-1952). Por. Louis Even, Globalne oszustwo i drogi wyjścia, Rougemont - Wrosław 2001. Także: Colin Barclay-Smith, Dlaczego wciąż brak nam pieniędzy, Warszawa, Fundacja w Służbie Życia. Ta mała książeczka (86 stron) napisana przez Australijczyka w 1985 roku to świetne podsumowanie wątków właściwych dla teorii Kredytu Społecznego, z odwołaniem się do finansowej historii Wielkiej Brytanii, USA i Kanady, a jednocześnie konkretna analiza finansowego zniewalania Australii. Żródłem wiedzy o Kredycie Społecznym jest pismo Michael - Polska, dostępne pod adresem: Janusz A. Lewicki, ul. Komuny Paryskiej 45/3a, 50-452 Wrocław, tel. 0 prefix 71 3436750), Żródłem wiedzy o substytucie pieniądza może też być wspominana już książka Fałszerze pieniędzy napisana przez teoretyka Kredytu Społecznego, Leopolda Soucy.
[7] Por. Wojciech Morawski, Zarys powszechnej historii pieniądza i bankowości, Warszawa 2002, s. 93.
[8] "Pan Law i jego Towarzystwo mają wyłączne prawo i przywilej założenia Banku Generalnego w naszym królestwie, a także prowadzenia go przez dwadzieścia lat. Zezwalamy im na zawieranie umów, prowadzenie kont oraz emisję własnych biletów pod nazwą talarów bankowych, przez co rozumiemy, że ich wartość, waga i próba będzie równa wartości talara w dniu zakupu (patent z dnia 2 maja 1716 r.)". (Cytat za: R. Sédillot, dz. cyt. s. 142).
[9] Praktyka taka prowadzona w USA została opisana w rozdziale 3. W Polsce rozwój inflacji polegał na dodruku pieniądza przy jednoczesnym wycofywaniu ze sklepów artykułów żywnościowych i kontroli zaopatrzenia. (Najlepsze towary eksportowano na Zachód w celu spłaty zaciągniętych kredytów. Pozostałe produkty magazynowano, eksportowano do ZSRR i na Węgry). Sztucznie stworzono sytuację, w której za wywalczone strajkami podwyżki nie można było nic kupić - chociaż Polska w owym czasie była w pierwszej dziesiątce producentów żywności na świecie. Pozytywny efekt walki robotników zlikwidowano za pomocą inflacji.
3. ROZWÓJ SUBSTYTUTU DZIĘKI FAŁSZYWEJ ZASADZIE BILANSOWANIA BUDŻETU NARODOWEGO
KREDYT ZAMIAST EMISJI PIENIĘDZY POWODUJE DEFICYT BUDŻETOWY.
Powstanie i żywiołowy rozwój substytutu pieniądza wynikał z kruszcowego charakteru pieniądza; z niedostatecznej ilości złota i srebra. Substytut pieniądza szybko został zakorzeniony w uznanej doktrynie finansowej. Zasada Currency principle [1] wypracowana w Anglii, w łonie cywilizacji żydowskiej, stworzyła korzystne warunki dla rozwoju substytutu wprowadzając papierowy banknot podporządkowany złotu i bankowi, oraz zasadę bilansowania budżetu narodowego, która zapewniała bankowi dopływ rzeczywistych pieniędzy w miejsce kreowanego bankowego substytutu. Według Currency principle, banknoty po pierwsze: "muszą mieć w zasadzie stuprocentowe pokrycie kruszcowe, a tylko pewna ściśle określona i stosunkowo niewielka ich ilość może być emitowana bez pokrycia w kruszcu, [po drugie:] czynności emisyjne banku powinny być całkowicie odgraniczone od jego działalności kredytowej"[2]. Bankierzy chętnie stosowali się do tych zaleceń, gdyż oznaczały one dla nich olbrzymie zyski. Akcjonariusze prywatnych banków, wykorzystali zasady emisji pieniądza z parytetem, do ograniczenia emisji i wprowadzenia w to miejsce oprocentowanych pożyczek (tzw. kredytu). Udzielali kredytu tak jak dawni złotnicy, nie tylko ze środków zgromadzonych w skarbcu w postaci depozytów, ale po prostu jako długu, na który pokryciem miały być wyprodukowane towary. Dzięki kruszcowemu ograniczeniu emisji pieniądza, wzrastała rola pożyczek. Kredyt, ściśle oddzielony od emisji, był udzielany tylko na procent, a jego sumaryczna wartość szybko zaczęła przewyższać nie tylko wartość kruszcowych depozytów bankowych, ale i ilość oficjalnie wyemitowanych pieniędzy. Kredytowy, oprocentowany dług, od którego odsetki przekraczały wartość towarowego pokrycia, stawał się nieuchronną przyczyną deficytu budżetowego. Brak emisji pieniądza lub jej niewystarczająca wielkość (ograniczona parytetem) doprowadziła państwa do uzależnienia się od kredytu bankierów. Uzależnienie to wyraziło się w narzuceniu rządom zasady bilansowania kosztów, co łatwo można było uzasadnić parytetem złota.
PIĘĆ ZASAD FINANSOWEGO UBEZWŁASNOWOLNIENIA NARODÓW
W końcu wypracowano zasady; 1. każda działalność ma być oparta o bilans kosztów, 2. działalność rządu ma być pokrywana z podatków, 3. wszelkie rozliczenia powinny być prowadzone za pośrednictwem banków, 4. emisja pieniądza także powinna być prowadzona za pośrednictwem banków, 5. każda pożyczka pociąga za sobą oprocentowanie. Te pięć zasad [3] pozwoliło nie tylko niebywale uprzywilejować działalność banków, ale wręcz okiełznać chrześcijańskie narody przy użyciu pieniądza, jego substytutu oraz marionetkowych władców lub rządów, które zgadzały się na taką bankowość - zamkniętą dla emisji normalnego narodowego pieniądza. Parytet i niedobór złota usprawiedliwiał brak emisji. Główną przyczyną kłopotów był jednak brak twórczych rozwiązań; niedobór duchowości i inteligencji wśród ludzi cywilizacji łacińskiej, wpędzający wspólnotę w uzależnienie od zewnętrznych czynników (złoto) oraz od rozwiązań proponowanych przez reprezentantów cywilizacji żydowskiej. Podstawowym błędem wspomnianych pięciu zasad (błędem dla cywilizacji łacińskiej, a szansą rozwoju dla cywilizacji żydowskiej) był brak monetyzacji przyrostu dóbr. Zamiast monetyzować efekty produkcji już przed ich wyprodukowaniem (fundusz inwestycyjny) lub po wyprodukowaniu (fundusz konsumpcyjny), Chrześcijanie zaciągali całkowicie niepotrzebne kredyty i płacili odsetki. Funkcję monetyzacji przejął kredyt i natychmiast zamienił ją w generowanie narodowego zadłużenia. "Zapomniano", iż bilans kosztów trzeba zrównoważyć zmonetyzowaną wartością wyprodukowanych dóbr. Dopiero taki bilans jest prawidłowy. Utrudnieniem w zrozumieniu tej zależności było oparcie pieniądza na kruszcach. Kredyt oparty na papierowych czekach nie posiadał takich ograniczeń i wypierał narodowy pieniądz.
ROZSZERZANIE WPŁYWU SUBSTYTUTU PIENIĄDZA POPRZEZ WYKORZYSTYWANIE LUDZKIEJ NIE¦WIADOMO¦CI
Działalność kredytowa banku pozwalała kreować substytut pieniądza (oprocentowany dług) także jako spodziewaną wartość przyszłych dóbr, tych, które dopiero powstawały oraz tych, które powstały już dawno, ale nie stanowiły jeszcze własności banku. Bank kreował substytut pieniądza spodziewając się, iż w przypadku niewypłacalności "dłużnika" przejmie po prostu kredytowaną inwestycję (zazwyczaj z dużym zyskiem) lub hipoteczny zastaw. Substytut pieniądza (a ogólnie lichwiarski kredyt) traktowany był jak normalny pieniądz. Ludziom, którym brakowało pieniędzy, wydawał się (i często nadal wydaje) nawet błogosławieństwem.
OPROCENTOWANIE JAKO PRZYCZYNA CYKLI GOSPODARCZYCH
Uprzywilejowanie kredytu pozwoliło bankierom przejąć kontrolę nad gospodarką narodów. Kiedy kredyt był udzielany; wzrastała ilość środków płatniczych, będących jednocześnie długami, lecz gospodarka pomimo to mogła się rozwijać - do czasu. Był to okres prosperity; ożywienia i rozwoju. Wzrost długu i powiększająca się kwota odsetek sprawiały, iż bankierzy w obawie o możliwość (i realność) zwrotu rosnącego długu, ograniczali udzielanie kredytu lub w ogóle przestawali go udzielać. Zaczynało wówczas brakować pieniędzy na rynku; po pierwsze z powodu braku dalszych kredytów, po drugie z powodu braku gotówki; rzeczywistych pieniędzy obecnych kiedyś na rynku, ale ściągniętych z niego i wpłacanych do banku jako zwrot oprocentowanych kredytów udzielonych za pomocą substytutu. Emisja pieniędzy ograniczona parytetem kulała. Ani kwoty kredytowane, ani kwoty naliczanych odsetek nie były emitowane jako pieniądze. Z braku pieniądza gospodarka upadała i rozpoczynał się kryzys ekonomiczny. Te "cykle gospodarcze" były oczywiście prezentowane przez liberalnych ekonomistów, jako zjawisko naturalne i wręcz nieuchronne. W rzeczywistości "cykle" te wynikały z oprocentowania pieniędzy i kredytów oraz z decyzji bankierów, którzy obserwowali rozwój gospodarczy, wzrost zadłużenia danego narodu i decydowali, kiedy wstrzymać kredytowanie, bo szanse na spłatę odsetek i tak stają się coraz mniejsze - więc dalsze kredytowanie byłoby, w ich mniemaniu, "marnotrawstwem" kapitału. Kryzysy nie były wynikiem nadprodukcji, czy też braku umiejętności przewidywania. Były wynikiem stosowanej matematyki - oprocentowania, które powoduje postępujący wzrost zadłużenia, zgodnie z tzw. wzrostem wykładniczym; (przyrost jest coraz większy w tym samym okresie) [4]. Jest to przyrost długu, który poprzez upowszechnienie kredytów, swoją wartością w końcu wielokrotnie przewyższa wartość pieniądza realnego. Kreacja tego substytutu jest sposobem przejmowania dorobku wypracowanego przez narody i uzależniania ich od cywilizacji żydowskiej.
HIPERZADŁUŻENIE ZAMIAST INFLACJI
Przejmowanie majątku realizowane w powyższy sposób niewiele różni się od nadmiernej emisji pieniędzy bez pokrycia w czasie klasycznych inflacji. Zadłużenie zastępuje tutaj hiperinflację, przeradzając się w coś, co można byłoby określić mianem hiperzadłużenia. Tak więc udzielanie kredytu-długu wcale nie zwalcza niebezpieczeństwa typowego dla inflacji; utraty przez ludzi majątku na skutek niewłaściwej polityki finansowej. To niebezpieczeństwo pojawia się i ma jedynie inną postać.
PODATKI - INNY SPOSÓB PRZEJMOWANIA MAJĄTKU
Skutecznym sposobem przejmowania wypracowanego przez wspólnotę majątku (oprócz bankructw na skutek zadłużenia) stały się podatki, zaplanowane już przez założycieli Banku Anglii, jako Ľródło spłaty zobowiązań państwa; rządu i króla. Teoretycznie podatki uzasadniane są koniecznością bilansowania wydatków państwowych, w tym także spłacania prywatnym bankom kwot emitowanych na zlecenie państwa. W osiągnięciu zysku z podatków pomagają bankierom komornicy lub syndycy masy upadłościowej (po bankructwie przedsiębiorstwa). Dzięki zadłużeniom podatkowym i odsetkom bank w imieniu skarbu państwa może przejąć dobra, które nigdy nawet nie były zastawione w żadnym banku pod kredyt. Każdy obywatel jest żyrantem rządowych "długów" i może się nagle stać bankrutem, jeżeli ma kłopoty z zapłaceniem podatków.
KTO CZERPIE KORZY¦CI Z CYKLI GOSPODARCZYCH
Prowokowanie cykli gospodarczych - zadłużanie wspólnoty w okresie koniunktury i likwidacja zadłużenia podatkami oraz bankructwami, które prowadzą do gospodarczej zapaści - jest sposobem bogacenia się kreatorów substytutu pieniądza. Stabilne gospodarowanie, nie daje bankierom-lichwiarzom tyle dochodu, co kreowany pusty kredyt, przejmowanie inwestycji za symboliczną opłatą w dobie zapaści, czyli tzw. "cykliczność gospodarki". Tylko podczas "cykli" występuje możliwość nieustannego ponawiania okresów inwestowania i zapaści, zadłużania ludzi i odbierania im wypracowanych dóbr jako spłaty długu. Nagły brak kredytu i pieniądza w okresie ożywionych inwestycji niszczy inwestycje, podaż, popyt, opłacalność produkcji, powoduje bezrobocie, niszczy całą gospodarkę. Po kryzysie jest konieczne i możliwe odbudowywanie zrujnowanej gospodarki, co wymaga i umożliwia ponowną działalność inwestycyjną, itd. itd. Cykliczność jest efektem nieadekwatnego do ludzkich potrzeb zastosowania matematyki. Nikt nie potrzebuje procentu. Bankierzy i liberalni ekonomiści przedstawiają procent jako "koło zamachowe gospodarki". W rzeczywistości jest to "bicz". Dzięki konieczności spłaty odsetek ludzie więcej pracują, ale także, dzięki temu ich wysiłek nie spełnia swojej funkcji; życie ludzkie w pogoni za gotówką traci smak, a dorobek wspólnoty jest marnotrawiony poprzez cykliczność kryzysów. Przy procencie upierają się jedynie lichwiarze. Kreacja oprocentowanego długu jako substytutu pieniądza, prowadzona w miejsce emisji normalnego pieniądza, który nie jest długiem, (ale który miał być na nieszczęście kruszcem) powodowała nieracjonalny, skokowy rozwój gospodarczy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że zjawisko to było także efektem walki cywilizacji i zrodzonego z niej braku etyki, braku solidaryzmu społecznego. Wszystko zaś było efektem lęku oraz patologicznej chciwości, które sprawiały, że jedni ludzie pożyczali drugim ludziom pieniądze na procent.
BANALIZACJA LICHWY Z POWODU BRAKU INNYCH ROZWIĄZAŃ
Należy także zaznaczyć, że, ponieważ dzięki substytutowi pieniądza wzrastała ilość środków płatniczych, (ograniczonych brakiem złota), substytut spełniał ważne społecznie funkcje; umożliwiał wymianę. Ten aspekt pieniądza bankowego sprawił, że kreowanie substytutu pieniądza traktowano jako normalną działalność, nie zdając sobie sprawy z zagrożeń, jakie on niesie wraz z dalszym jego rozwojem i prymatem. Także fakt zalegalizowania i zbanalizowania substytutu pieniądza w powszechnie prowadzonej praktyce bankowej sprawił, iż obecnie nawet pierwsze zaświadczenia złotników (przekraczające wartość złotych depozytów), będące modelowym oszustwem, przedstawiane są studentom ekonomii i bankowości jako normalna i pozytywna praktyka [6]. Cywilizacja żydowska zdominowała w tym względzie nie tylko bankowość, teorię ekonomii (doktryny liberalne i neoliberalne), ale również szkolnictwo. W wyższych szkołach ekonomicznych, uczy się młodych ludzi tego, co jest nieprawdziwe i co w przyszłości będzie ich niszczyć. Młodzi ludzie poszukujący dopiero swojego miejsca w społeczeństwie, bez doświadczenia i bez ukształtowanych poglądów, są modelowani na wyznawców doktryny opartej na lichwie [7].
WALKA Z PIENIĄDZEM NARODOWYM W STANACH ZJEDNOCZONYCH
Twórcy substytutu pieniądza czynią dla niego miejsce we wspólnocie niszcząc pieniądz narodowy. Tak zdarzyło się w brytyjskich koloniach w Ameryce, które rozkwitały posługując się swoim własnym papierowym pieniądzem, opartym na zaufaniu i wierze. Przedstawiciele Banku Anglii zaniepokojeni brakiem kontroli finansowej nad koloniami, skłonili parlament brytyjski do uchwalenia Ustawy o Walutach (Currency Act z 1764 roku) zobowiązującej kolonie do posługiwania się pieniądzem o parytecie złota i srebra. Skutki tej ustawy opisał Benjamin Franklin w swojej autobiografii następująco: "W ciągu jednego roku warunki zmieniły się diametralnie. Okres prosperity przerodził się w depresję i to w takim rozmiarze, ze ulice kolonii zapełniły się bezrobotnymi"[8]. Na tym jednak nie zakończyła się historia dolara kontynentalnego. Posłużył on jako pieniądz amerykańskiej rewolucji. Wyemitowano 12 milionów dolarów kontynentalnych, których "podstawą było zaufanie i wzajemna wiara w siebie Zjednoczonych Stanów"[9]. Odmowa respektowania parytetu złota narzuconego przez ustawy brytyjskiego parlamentu w czasie wojny stała się oczywista. Nie mając możliwości prawnego kontrolowania waluty kolonii, Brytyjczycy zaczęli u siebie fałszować dolary kontynentalne i wozić ten fałszywy pieniądz statkami przez ocean. Potrzeby wojny wpłynęły także na zwiększenie rozmiaru rodzimej emisji. Pod koniec rewolucji było już w Ameryce 500 milionów dolarów kontynentalnych, co skutecznie zniszczyło tę walutę [10]. Jej mała wartość (para butów kosztowała 5000 dolarów) stała się przysłowiowa. Powiedzenie "kontynentala nie warte" oznaczało tyle samo, co "nie warte złamanego grosza". Zwolennicy parytetu złota i kontroli pieniądza, wykorzystali niezadowolenie z inflacji, (wywołanej de facto przez wojnę i przez fałszerstwo), aby przejąć kontrolę nad pieniądzem wolnego już narodu amerykańskiego. Niestety starania te zakończyły się powodzeniem. Obawa przed drukiem zbyt dużej ilości pieniądza przez rząd federalny, przy braku świadomości kto odpowiadał za fałszywe dolary kontynentalne, zwyciężyła w konfrontacji z nieznanym wówczas jeszcze niebezpieczeństwem kreacji pustego, oprocentowanego substytutu pieniądza przez banki prywatne. Amerykanie nieświadomie oddali się we władanie bankierom reprezentującym prywatne banki. Stało się to samo, co w przypadku Banku Anglii i stali za tym reprezentanci tej samej cywilizacji. Parytet złota i srebra ograniczał emisję narodowych pieniędzy i stwarzał finansową przestrzeń dla substytutu pieniądza. Na domiar złego oba rodzaje środków płatniczych pieniądz i kredyt były w rękach tych samych bankierów. Brak prawnych uregulowań dotyczących emisji pieniądza, wpisów do ksiąg bankowych jest gwarancją bankowej samowoli i kontroli narodów przez kreatorów substytutu pieniądza. Trzeba pamiętać, że brak odpowiednich zapisów prawnych sprzyja oszustwu, jednak ono samo ma genezę w ludzkich skłonnościach, takich jak chęć władzy i kontroli, zachłanność i lęk. Wszystkie te negatywne cechy mogą być wzmacniane przez cywilizację, jeżeli stanowią jej ważną treść.
UCHYLENIE PARYTETU ZŁOTA DLA DOLARA
Najważniejszym krokiem w kierunku zacierania różnicy pomiędzy pieniądzem rzeczywistym a substytutem pieniądza (bankowym długiem) było uchylenie parytetu złota; najpierw dla dolara amerykańskiego, następnie dla wszystkich walut. Dolar amerykański miał być decyzją prezydenta Trumana z 1947 roku [11] wymienialny na złoto. Rozwój produkcji, wzrost obrotów handlowych i niekorzystny bilans sprawił, że wkrótce ilość amerykańskich zobowiązań płatniczych wobec zagranicy wzrosła tak bardzo, że koniecznością się stało uchylenie parytetu złota dla tej waluty, a także wymienialności dolarów na złoto. Kiedy złote pokrycie dla amerykańskich długów zagranicznych zmniejszyło się z bardzo bezpiecznego 250 % (w roku 1947, za prezydentury Trumana), do budzącego niepokój 19 % w roku 1971, prezydent Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto.
DEMONETYZACJA ZŁOTA JAKO WYRAZ ZWYCIĘSTWA SUBSTYTUTU
Wkrótce, w 1976 roku, Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) dokonał demonetyzacji złota [12]. kończąc ponad dwudziestosześciowieczny okres wiązania wartości pieniądza z kruszcem w cywilizacji łacińskiej. Wartość złota przestała wyznaczać wartość pieniądza. Pieniądz został w końcu uwolniony od swojej podwójnej funkcji bycia towarem i znakiem wartości jednocześnie. Został tylko znakiem; informacją. (Stało się to, co w starożytnych Chinach zaistniało już w X wieku p.n.e., kiedy utworzono pierwsze pieniądze w formie zminiaturyzowanych, symbolicznych narzędzi). Jednocześnie jednak pieniądz rzeczywisty w wielu krajach Ameryki i Europy został w swojej naturze zrównany z bankowym substytutem pieniądza, który praktycznie nigdy nie miał pokrycia w złocie. Bankowy substytut zdominował finanse wielu narodów w ciągu ostatnich trzech stuleci. Czasami wręcz całkowicie wyeliminował narodowy, suwerenny pieniądz rzeczywisty stając się jedyną walutą w Wielkiej Brytanii, w USA a póĽniej w Unii Europejskiej. Wszystkie te państwa posługują się pieniądzem opartym na lichwie, ukształtowanym przez cywilizację żydowską. Dzięki temu cywilizacja ta w olbrzymim stopniu kształtuje warunki życia Chrześcijan. Ekspansja bankowego substytutu trwa. Łatwo ją obecnie obserwować np. w Polsce. Nie powinniśmy jednak mylić pieniądza rzeczywistego, narodowego i konstytucyjnego z bankowym substytutem, który jest oprocentowanym długiem, bowiem ich natura prawna oraz zasada etyczna jest zupełnie inna.
ZACIERANIE RÓŻNIC POMIĘDZY PIENIĄDZEM A SUBSTYTUTEM
Można domniemywać, że demonetyzacja złota miała jeszcze jedną przyczynę, inną niż ta oficjalnie podawana w przypadku dolara (spadek pokrycia w złocie). A mianowicie; parytet złota był podstawą odróżniania pieniądza rzeczywistego od jego bankowego substytutu. Nie było skąd brać złota na pokrycie odsetek naliczanych od zawartych umów kredytowych oraz karnych odsetek od długów. Parytet złota utrudniał mnożenie pieniędzy za pomocą lichwy i unaoczniał fakt, iż odsetki od kredytów oraz odsetki od odsetek (tzw. procent składany) to nie są rzeczywiste pieniądze a jedynie zobowiązania płatnicze. Po uchyleniu parytetu złota, kreacja bankowego substytutu pieniądza - oprocentowanie i kredyt - miały się stać Ľródłem "w pełni wartościowego pieniądza". Demonetyzacja złota miała ostatecznie zalegalizować substytut pieniądza i uczynić go nieodróżnialnym od pieniądza rzeczywistego, konstytucyjnego, emitowanego dawniej przez władców lub przez rządy państw. W ten sposób pieniądz wypracowany przez cywilizację żydowską zostałby zrównany, co do swojej natury, z narodowymi pieniędzmi w państwach cywilizacji łacińskiej. W takich warunkach, jako pieniądz ponadnarodowy, mógłby z czasem i raz na zawsze zastąpić pieniądze innych państw i cywilizacji. Taki stan rzeczy realizowany był za pomocą dolara "zastępującego złoto" a obecnie realizowany jest za pomocą euro.
POTRZEBA UTRZYMANIA ROZRÓŻNIENIA POMIĘDZY PIENIĄDZEM A SUBSTYTUTEM JAKO TEORETYCZNEJ PODSTAWY PRZYSZŁEJ EMISJI
Taki stan utrudnia, ale nie uniemożliwia rozróżnienia pomiędzy pieniądzem a jego substytutem. Substytut pieniądza jest kreowany samowolnie, w działalności kredytowej jako oprocentowany dług. Pieniądz rzeczywisty nie jest długiem; jest emitowany jako pełnowartościowy środek płatniczy, który nie traci swojej wartości ani jej nie zwiększa z czasem, (na podstawie oprocentowania). Pieniądz rzeczywisty może zmieniać wartość, ale kierunek tych zmian zależy od solidarnego wysiłku całej wspólnoty; od pracy i jakości zarządzania. Pieniądz rzeczywisty nie ma też swojej ceny, on tylko określa cenę towarów i usług - w zgodzie z ich użytkową wartością. Pieniądz rzeczywisty jest jawny, a zasady jego emisji mogą być ustalane publicznie. Substytut pieniądza został wykreowany podstępnie, jako oszustwo i nadal polega na oszustwie. Jest emitowany w tajemnicy a zasady jego emisji, ilości i własności są skrzętnie ukrywane (anonimowość akcjonariuszy banków). Rozróżnienie pomiędzy pieniądzem a substytutem pieniądza jest ważne i potrzebne. Szczególnie teraz w dobie ważnego przesilenia, kiedy substytut pieniądza (oprocentowany dług) zwyciężył i chce dalej już tylko umacniać swoją pozycję. Przyszedł czas na pozytywną zmianę. Na emisję pieniądza w miejsce emisji długów.
NEGATYWNE ZNACZENIE DEMONETYZACJI ZŁOTA
Uwolnienie pieniądza od parytetu złota w naszej kulturze, nie było zatem świadectwem duchowego rozwoju, ani aktem dobroczynności i jak do tej pory spotęgowało jedynie negatywne funkcje pieniądza kruszcowego, bowiem niedobór pieniądza opartego na złocie został zastąpiony czymś jeszcze gorszym; nielimitowanym, oprocentowanym długiem. Tego nielimitowanego, oprocentowanego długu w obliczu braku emisji pieniądza rzeczywistego, nie można spłacić bez wyzysku innych ludzi, bez odbierania im ich majątku lub bez ich nieustannego, coraz większego zadłużenia. Dzieje się tak, bowiem Ľródła emisji rzeczywistego pieniądza są likwidowane i zastępowane kreacją substytutu. Ten właśnie proceder sprawił, że lichwa uprawiana już w handlu wymiennym i we wczesnej formie gospodarki towarowej, a także przy użyciu pieniądza kruszcowego oraz banknotów opartych na parytecie złota, po demonetyzacji złota rozprzestrzeniła się błyskawicznie i do niespotykanych dotąd rozmiarów. Niektórzy nawet zaczęli nazywać to zjawisko "rewolucją finansową".
Demonetyzacja złota do tej pory ujawniła jedynie swoje negatywne strony i posłużyła do zalegalizowania niebotycznych zysków z lichwy i z niemal dowolnej, nielimitowanej kreacji substytutu pieniądza. Jest to ciemna strona demonetyzacji złota.
POZYTYWNE ZNACZENIE DEMONETYZACJI ZŁOTA
Jasną stroną demonetyzacji złota było dobitne unaocznienie zasady, że to nie złoto, ale ilość dóbr konsumpcyjnych produkowanych przez społeczeństwo oraz ilość i poziom usług, decydują o wartości pieniądza. Złoto jest tylko jednym z dóbr. Wartość pieniądza jest określana przez ilość wszystkich dostępnych dóbr konsumpcyjnych, ta zaś zależna jest od ludzkiej pracy wyrażonej w wytworzonych dobrach. Zupełnie niekonieczne jest tutaj pośrednictwo złota a jego parytet wręcz przeszkadza. Lawinowe zwiększanie się, wraz z postępem technicznym w produkcji, ilości dóbr konsumpcyjnych, prowadziłoby do nienaturalnego zawyżenia ceny złota, gdyby miało ono stanowić pokrycie na wszystkie dobra i usługi. Dawniej ludzie nie rozumieli, że istotna wartość pieniądza, to wartość ludzkiej pracy zawartej w towarach oraz usługach. Często sądzili, że wystarczy pomnażać ilość pieniędzy (złotych i srebrnych monet lub banknotów), aby osiągnąć bogactwo. Wyrażanie wartości pieniądza w złocie skutecznie zaciemniało rzeczywistą naturę zależności pomiędzy pieniądzem a wytworzonym przez człowieka dobrem konsumpcyjnym.
ANACHRONICZNE ZASADY BILANSOWANIA BUDŻETU (WYPRACOWANE W DOBIE PIENIĄDZA Z PARYTETEM ZŁOTA) NADAL NIE UWZGLĘDNIAJĄ WARTO¦CI LUDZKIEJ PRACY I PRZYROSTU ILO¦CI DÓBR.
Zasada bilansowania budżetu także wynikała z parytetu złota. Nie można było emitować pieniędzy bowiem bez przyrostu ilości złota, każda emisja obniżała parytet (wartość danej waluty). Abstrahowano od ilości wyprodukowanych dóbr i ilości świadczonych usług. Liczyła się jedynie ilość złota. Taka koncepcja pieniądza i budżetu przetrwała demonetyzację złota i paradoksalnie obowiązuje nadal. Nadal nie prowadzi się emisji pieniędzy w powiązaniu z przyrostem dóbr i usług. Pieniądz mnoży się jako dług-kredyt i jako oprocentowanie kont, co jest anachroniczne i co przysparza zysków jedynie bankierom-lichwiarzom oraz spekulantom. Aby uzasadnić i utrzymać taki stan rzeczy nieustannie podkreśla się potrzebę bilansowania budżetu i traktuje się emisję pieniędzy jako zło, które niszczy równowagę budżetową. Pozytywna i potrzebna zasada emisji pieniądza proporcjonalnie do przyrostu dóbr, zostaje wówczas oddalona, a wzrost budżetu jest uwarunkowany jedynie pozyskiwaniem pieniędzy z podatków od ludności (zubażanie ludności) oraz z nie ekwiwalentnej wymiany międzynarodowej; z przewagi eksportu nad importem. Tak oto konflikt handlowy pomiędzy narodami, charakterystyczny dla merkantylizmu, został w ekonomii liberalnej utrwalony, a nie zniesiony. Hasło wolnego handlu w wydaniu liberalnym to nie hasło swobody wymiany, ale bezwzględnej walki o "deficytowy" pieniądz. Budżet państwa (narodu) nie powiększa się zatem jako efekt ludzkiej pracy, ale jedynie jako efekt wyzysku własnych obywateli (podatki) lub finansowego eksploatowania innych narodów (przewaga eksportu nad importem), lub jako jedno i drugie.
ANACHRONIZM I ABSURDALNO¦Ć BRAKU EMISJI
Wyeliminowanie emisji pieniądza z rozważań makroekonomicznych prowadzi do absurdalnych twierdzeń: "Wzrost wydatków państwa na dobra i usługi prowadzi do zwiększenia produkcji zapewniającej równowagę. Przy danej stopie podatkowej wpływy podatkowe wzrastają. Mimo to powiększa się deficyt budżetowy (lub zmniejsza się nadwyżka budżetu) [14]. Tak oto "jesteśmy skazani na deficyt", dopóki nie uświadomimy sobie, że mamy prawo do emisji pieniądza adekwatnej do wzrostu produkcji i nie jest to żadne niewłaściwe "pokrywanie deficytu" tylko zasadne ekonomicznie prawo do monetyzacji dóbr. To prawo przywłaszczyli sobie twórcy substytutu pieniądza, lecz dziś należy to prawo odzyskać oraz realizować je w imię harmonii pomiędzy ludĽmi i narodami.
EKONOMICZNA ZASADNO¦Ć I POTRZEBA UWZGLĘDNIANIA EMISJI W BUDŻECIE
Koncepcja budżetu i jego równowagi może być pozytywna jedynie wraz z odzwierciedlaniem efektów ludzkiej pracy, czyli wraz z uwzględnieniem emisji pieniędzy, polegającej na monetyzowaniu części przyrostu dóbr i usług. Bez tego koncepcja utrzymywania równowagi budżetowej jest wybiegiem lichwiarzy; wstrzymaniem emisji pieniędzy po to, aby móc łatwiej pożyczać ludziom i narodom pieniądze na procent, bowiem im mniej pieniędzy, tym bardziej potrzebne są pożyczki.
ZASADNO¦Ć EMISJI PIENIĘDZY JAKO MONETYZACJI DÓBR.
PARYTET DÓBR ZAMIAST PARYTETU ZŁOTA
Demonetyzacja złota stała się kluczem do wprowadzenia w życie pieniądza sprawiedliwego w miejsce bankowego substytutu Zmiana z oprocentowanego długu na normalny pieniądz jest potrzebna, aby nie marnotrawić społecznego wysiłku i zapewnić społeczeństwom harmonijny rozwój.
Demonetyzacja złota stworzyła w polityce finansowej zupełnie nową sytuację, która nie została jeszcze dokładnie wyjaśniona. Nie zaproponowano także kreatywnych rozwiązań, wynikających z nowej natury pieniądza rzeczywistego, pozbawionego parytetu złota [15]. Pieniądz uwolniony od złota jest praktycznym wskaĽnikiem wartości i środkiem wymiany. Jego ilość we wspólnocie może być użytecznym nośnikiem informacji o ilości dostępnych dóbr. Parytet złota można zastąpić parytetem dóbr konsumpcyjnych. Nie tylko można to uczynić, ale warto i trzeba to zrobić.
Przypisy
[1] Zasada wypracowana na początku XIX wieku w Anglii, głównie przez żydowskiego ekonomistę Davida Ricardo (1772-1823).
[2] wiem.onet.pl
[3] Według opracowania Kazimierza Abramskiego, Prawdziwy kapitał, część I, Gdańsk 2003.
[4] Por. Margrit Kennedy, Pieniądz wolny od inflacji i odsetek, Kraków 2004 , s. 18-22.
[5] Teorię takiego wzmożonego obrotu, wymuszoną opłatą za przestój pieniądza (demurrage) opisał teoretycznie niemiecki ekonomista Sylvio Gesell. (Por: M. Kennedy, dz. cyt.).
[6] Por. David Begg, Stanley Fisher, Rudiger Dornbusch, Ekonomia. Makroekonomia, Warszawa 1999, roz. 23.2 s. 98-103. Autorzy książki piszą, iż zysk przykładowego bankiera jest możliwy tylko dzięki temu, iż jest mało prawdopodobne, aby wszyscy właściciele złota jednocześnie zażądali zwrotu depozytu. Jednak w przypadku, gdyby się tak stało, złotnik i jego wierzyciele, dla których nie starczyło złota, bankrutują. Tak upadały banki, bowiem ilość substytutu (kredytu) w stosunku do złota nie wynosiła jedynie 10%, jak w przykładzie podanym w książce, ale raczej 900% (przy zwyczajowej 10-cio procentowej rezerwie). Oznacza to, że bankier (następca przykładowego złotnika) dysponujący 100Ł nie wystawiał poświadczeń kredytowych jedynie na przykładowe w książce: 10Ł, ale na 900Ł, o ile tylko znalazł wiarygodnych klientów zobowiązujących się do wpłacenia "pożyczanej" kwoty (plus odsetki) do banku. Sprzedawca kredytowanego towaru dysponował czekiem i mógł odebrać swoje pieniądze kiedy chciał, (umowy gwarancyjne zawarte pomiędzy bankami zabezpieczały przed bankructwem z powodu niewypłacalności). Niby nic złego się nie działo i wszyscy byli zadowoleni. Jednak do czasu. Tak udzielony kredyt plus odsetki wzbogacały bank nieproporcjonalnie szybko do posiadanych zasobów. W rzeczywistości następowała bardzo dochodowa "emisja pieniędzy" przez bankierów. Nie była to jednak emisja pieniędzy, ale kreacja oprocentowanych długów, które na rzeczywistą gotówkę w banku zamieniali dopiero pożyczkobiorcy; wpłacając kwoty pieniężne jako zwrot długu. Następowała wówczas w społeczeństwie wymiana pieniędzy na długi. Kiedy ilość tak udzielonych kredytów wraz z rosnącą kwotą odsetek zaczęła przekraczać ilość dostępnego we wspólnocie normalnego pieniądza, czyli występowała niemożność spłaty kredytów, następował gospodarczy krach polegający na odmowie dalszych świadczeń kredytowych potrzebnych np. na dokończenie inwestycji. Bankierzy mówili wówczas o "przegrzaniu gospodarki", znalazło to swój wyraz w tzw. cyklach gospodarczych. Przedsiębiorcy bankrutowali tak jak i mniejsze banki. Większe Banki bogaciły się nawet w czasie kryzysu skupując długi i akcje za 30% wartości. Ale o tym nie wspomina się studentom, pozostając przy przykładzie kredytu wysokości 10Ł w proporcji do 100Ł depozytów, który nie budzi wątpliwości u studenta.
[7] Por. William Guy Carr, Pionki w grze, cytat: ... agentury powinny przenikać do wszystkich klas i poziomów społeczeństwa i rządu w celu oszukiwania ogłupiania i korumpowania młodych członków społeczeństwa przez nauczanie ich teorii i zasad, o których wiemy, że są fałszywe. (w:) Michael, Nr 28, sierpień -wrzesień 2004, s. 15.
[8] Por. www.themoneymasters.com. Przedruk: Banki centralne i prywatna kontrola pieniądza, (w:) Tylko Polska Nr 49, 50, 51/52, 2003. W artykule nie występuje nazwa «dolar kontynentalny» tylko «Kolonialny Skrypt». Inni autorzy walutę amerykańskich kolonii doby rewolucji nazywają: «continental currency».
[9] Tamże.
[10] Tamże.
[11] Por. W. Morawski, dz. cyt. s. 186.
[12] Tamże s.187, 190.
[13] Pojęcie wprowadzone przez Feliksa Konecznego do opisu cywilizacji.
[14] D. Begg ..., dz. cyt. s. 79.
[15] Alternatywne propozycje teoretyków Kredytu Społecznego dotyczą oczywiście pieniądza bezkruszcowego, podobnie jak propozycje Sylvio Gesella i Margrit Kennedy. Nie wynikają one jednak z faktu demonetyzacji złota. Od początku traktują pieniądz jako bankowy substytut. Są efektem uświadomienia sobie przez ich twórców prymatu bankowego substytutu nad pieniądzem i chcą tę sytuację zmienić.
4. PIENIĄDZ OPARTY NA WIERZE
PIENIĄDZ FIDUCJARNY
Demonetyzacja złota (MFW 1976 rok) powinna uświadomić wszystkim ludziom naszej cywilizacji, że pieniądz jest tworem człowieka, zależy od jego zdolności, inteligencji, duchowości i od treści jego myślenia. Taki pieniądz w ekonomi nazywany jest "pieniądzem fiducjarnym" (od łac. fides - wiara). W czasach złota i pieniądza z parytetem, pieniądzem fiducjarnym pogardzano (np. pieniądzem państw socjalistycznych) jako gorszym, póĽniej jednak (od 1976 roku) uczyniono ten właśnie pieniądz, pieniądzem o zasięgu międzynarodowym (dolar, euro) i obecnie ten właśnie pieniądz dominuje na świecie.
Właściwym pytaniem jest zatem pytanie o wiarę. Jaka wiara stoi lub powinna stać za pieniądzem fiducjarnym lub po prostu za pieniądzem, bo ten kruszcowy stał się już częścią historii?
Jaka wiara? - to pytanie o wartości i cele. Akumulacja kapitału poprzez oszczędność - cel obecny w ekonomii klasycznej (liberalnej) nie ma już żadnego sensu, bo pieniądz można wytworzyć w dowolnej ilości w bardzo krótkim czasie, trzeba tylko uznać zasadność takiego czynu, wiedzieć ile i po co. Pytanie o wartości i cele wiąże politykę finansową bardzo ściśle z systemami wartości religijnych i etycznych. Pieniądzem przestają "rządzić cyfry" i zasada zysku ponad wszystko. Etyczny redukcjonizm związany z pieniądzem kruszcowym i dominacją teorii klasycznej (liberalnej) w ekonomii, może i powinien zostać zakończony.
Do tych ważnych kwestii powrócimy, po omówieniu najnowszej elektronicznej formy pieniądza i po analizie funkcji pieniądza, gdyż "naturę pieniądza" określają jego funkcje.
PIENIĄDZ ELEKTRONICZNY
Obecnie pieniądz rzeczywisty i substytut pieniądza został powiązany z najnowszą wersją pieniądza, pieniądzem elektronicznym, dostępnym za pomocą elektronicznych kart płatniczych i kart kredytowych. W pieniądzu elektronicznym bankowy substytut znalazł najdoskonalszą niematerialną postać i bardzo trudno jest odróżnić oba rodzaje środków płatniczych, gdyż zostały one ze sobą ściśle związane i są oczywiście całkowicie wymienne. Jednak zasada prawna i różnica pomiędzy pieniądzem i substytutem pieniądza nadal pozostaje zauważalna. Pieniądzem rzeczywistym są wpłaty i przelewy pochodzące z pensji, dochodów ludzi uzyskiwanych w sektorze gospodarki realnej oraz z emisji pieniądza rzeczywistego dokonywanej na zlecenie państwa, co jest jednak zjawiskiem coraz rzadszym. Substytutem są oprocentowane kredyty udzielane przy coraz niższej rezerwie obowiązkowej, odsetki od kredytów i odsetki z oprocentowania kont i obligacji.
Substytut pieniądza zdominował system pieniądza elektronicznego. Narodowe banknoty są wycofywane z obiegu i wpłacane na konta, tam przynoszą zysk. W użyciu jest coraz więcej substytutu pieniądza, czyli oprocentowanego długu, który też jest coraz łatwiej zaciągnąć, (wystarczy przekroczyć stan konta, jeżeli posiada się kartę kredytową).
Obecnie emisja pieniądza i kreacja substytutu oraz ich dystrybucja stała się rzeczą łatwą. Wiąże się to z najnowszą postacią pieniądza; pieniądzem elektronicznym. Nowa forma pieniądza nie została jednak, jak dotąd, powiązana ze zmianą jego funkcji.
TRZY PODSTAWOWE FUNKCJE PIENIĄDZA
Przyjrzymy się funkcjom, które w dziejach ludzkości pełnił pieniądz. Pierwszą funkcją, do której pieniądz został powołany, było umożliwienie swobodnej wymiany przy użyciu pieniądza jako narzędzia pośredniczącego. Drugą funkcją pieniądza było określanie wartości towarów. Dzięki tym dwu funkcjom pieniądz pośredniczył w wymianie. Po trzecie pieniądz stał się bardzo wygodnym narzędziem podziału wytworzonych dóbr, pomiędzy członków danej wspólnoty. Pracownicy nie musieli czekać na wytworzony produkt, ale otrzymywali jego część w postaci wynagrodzenia za pracę. Takie zastosowanie pieniądza, przyczyniło się do uspołecznienia wytwórczości, budowania coraz bardziej złożonych struktur gospodarczych w celu produkcji dóbr i zaspokojenia potrzeb. (Istnienie pieniądza ułatwiło podział pracy). Łatwość podziału wartości produktu za pomocą pieniądza i konieczność takiej operacji -? bowiem coraz więcej ludzi nie wytwarzało dóbr finalnych, ale jedynie dobra pośrednie (półprodukty) ? wytworzyła normę: właściwego podziału dóbr, która sprowadzała się do kwestii podziału pieniędzy pomiędzy członków wspólnoty.
DWIE KONCEPCJE PODZIAŁU DÓBR
W tym zakresie zarysowały się dwie generalne koncepcje: pierwsza, podstawowa to postulat względnie równomiernego rozłożenia środków finansowych we wspólnocie, tak, aby wszyscy ludzie mogli zaspokoić swoje potrzeby korzystając ze wspólnego dorobku. (Ta idea jest szczególnie mocno podkreślana w koncepcjach ekonomicznych cywilizacji łacińskiej opartych na poczuciu międzyludzkiej solidarności, a wywodzących się z chrześcijaństwa). Druga idea to idea koncentracji dóbr w rękach ludzi do tego "najodpowiedniejszych". Najpierw była to zasada koncentracji własności ziemskiej w rękach feudałów, zapewniających ludności ochronę ? spuścizna po starożytnej, pogańskiej formie cywilizacji łacińskiej, kontynuowana następnie, (dzięki zasadzie dualizmu władzy duchowo-świeckiej), w nowożytnej cywilizacji łacińskiej. Zasada koncentracji własności ziemskiej upadła wraz z feudalizmem (można tak stwierdzić w dużym uogólnieniu). Ale idea koncentracji własności pozostała i przyjęła nową formę wraz z rozwojem aktywności reprezentantów cywilizacji żydowskiej i wykreowaniem doktryny liberalnej. Tutaj przybrała ona postać zasady akumulacji kapitału. Znaczenie akumulacji kapitału uzasadniano możliwością coraz lepszego organizowania produkcji. Tę ideę wyznawał np. David Ricardo. Dla jej realizacji skłonny był zrezygnować z zasady sprawiedliwości społecznej, która jego zdaniem "opóĽniała postęp".
LIKWIDACJA TRZECIEJ FUNKCJI PIENIĄDZA W EKONOMII LIBERALNEJ
Idee Ricadro zdominowały ekonomię klasyczną tak skutecznie, że trzecia podstawowa funkcja pieniądza; sprawiedliwy i równomierny podział dóbr przestała być w ogóle dostrzegana. Ekonomię klasyczną zdominowała koncepcja Williama Petty'ego i "spiżowe prawo płacy"; dochód pracowników najemnych miał im wystarczać jedynie na przeżycie. Tak rażąca dysproporcja została zracjonalizowana ideą konieczności ponoszenia kosztów rozwoju dla dobra przyszłych pokoleń. W efekcie w ten właśnie sposób cywilizacja żydowska uzasadniła prawo jednostek do bogacenia się ponad miarę.
UPRZYWILEJOWANIE TEZAURYZACJI; CZWARTA FUNKCJA PIENIĄDZA
Praktyka finansowa polegała zatem na niesprawiedliwym podziale dóbr, czyli na zaniżaniu wynagrodzenia za pracę i przejmowaniu w ten sposób większości zysku przez organizatora produkcji, właściciela środków produkcji lub właściciela kapitału, który posłużył do zorganizowania przedsięwzięcia. Taka praktyka prowadziła do coraz większego rozwarstwienia majątkowego wspólnoty. Nadmiar pieniędzy u najbogatszych był coraz częściej gromadzony (tezauryzowany) a nie przeznaczany na organizowanie życia gospodarczego. Możliwość łatwej tezauryzacji bogactwa to czwarta funkcja pieniądza. Funkcja ta zrodziła się wraz z rozwarstwieniem majątkowym, jako skutek rezygnacji ze sprawiedliwego podziału dóbr. Idea koncentracji dóbr w rękach nielicznych właścicieli, jest zatem sprzeczna z zasadą właściwego ich podziału. Idei koncentracji kapitału nie będziemy zaliczać do trzeciej funkcji pieniądza, ale do czwartej, zgodnie ze stanem faktycznym rozwoju zjawisk finansowych i doktryny ekonomicznej. (Trzecia funkcja pieniądza zostanie dzięki temu oczyszczona z tego, co doprowadziło do jej samozaprzeczenia i zapomnienia).
FAŁSZYWY OBRAZ FUNKCJI PIENIĄDZA W EKONOMII LIBERALNEJ
Dzisiaj ortodoksyjna ekonomia neoliberalna wymienia tylko trzy funkcje pieniądza; pierwszą, drugą i czwartą. O trzeciej funkcji; zasadzie właściwego podziału dóbr nawet nie wspomina. Zasada akumulacji kapitału została w ekonomii liberalnej utożsamiona z oszczędzaniem, a oszczędzanie z przyszłą konsumpcją lub z przyszłymi inwestycjami (tzw. "wydatki końcowe"). Tezauryzacja spostrzegana jest zatem nie jako wycofywanie środków pieniężnych z obrotu, ale jako możliwe Ľródło przyszłych inwestycji. W ten sposób liberalni ekonomiści zrobili w ekonomii i w życiu społeczeństwa miejsce dla lichwy. Tezauryzowany pieniądz jest wypożyczany od posiadaczy kapitału na procent przez konsumentów i inwestorów. Gospodarka może się rozwijać pod warunkiem, że ludzie zapłacą rentę (haracz) właścicielom kapitału. Teraz widać dlaczego idea właściwego, sprawiedliwego podziału dóbr to największa "herezja" dla ekonomisty, który otrzymał (na studiach) wychowanie liberalne.
Zakorzenienie pieniądza w kruszcu ułatwiło stworzenie niepełnej wizji roli pieniądza w ekonomii oraz wyeliminowanie jego trzeciej funkcji: właściwego podziału dóbr. Można podziwiać skuteczność perswazji teoretyków liberalizmu ekonomicznego, bowiem trzecia funkcja pieniądza jest mocniej z nim związana niż czwarta: tezauryzacja.
WYELIMINOWANIE W EKONOMII LIBERALNEJ TEGO, CO NAJWAŻNIEJSZE
W zasadzie to na realizacji właściwego podziału dóbr za pomocą dystrybucji pieniądza oraz jego emisji polega umiejętność zarządzania gospodarką, a przedstawienie właściwej teorii w tym zakresie jest najważniejszym zadaniem ekonomisty.
Trzy pierwsze funkcje pieniądza są najważniejsze. Umożliwienie swobodnej wymiany, wyrażanie wartości towarów i właściwy podział produkowanych dóbr. Są to pozytywne funkcje pieniądza. Właściwy podział to podział nie tylko w celach konsumpcji, ale i produkcji. Natomiast tezauryzacja najczęściej ma funkcje negatywne. Czwarta funkcja (tezauryzacja) stoi w opozycji do trzech pozostałych funkcji i jest głównym Ľródłem kłopotów, jakie przynosi społeczeństwu, tak traktowany pieniądz.
NIEBEZPIECZEŃSTWA JAKIE NIESIE ZE SOBĄ TEZAURYZACJA
Tezauryzacja to rezygnacja z wymiany i utrudnianie jej innym. Zmniejszenie ilości pieniędzy na rynku, zmniejsza obrót, powoduje deflację, w skrajnych wypadkach obniża ceny towarów; wszystko to rodzi niebezpieczeństwo bankructwa dla firm i utrudnia zaspokojenie potrzeb ludziom. W efekcie tezauryzacji mniejsza ilość pieniędzy pozostaje do podziału, co przyczynia się do powstawania ubóstwa pomimo obfitości produkowanych towarów. Z tych wad tezauryzacji zdawali sobie sprawę już cesarze chińscy i wprowadzili papierowy pieniądz terminowy, wymieniany co trzy lata. W ten sposób mogli kontrolować tezauryzację. Natomiast w doktrynie cywilizacji żydowskiej; liberalizmie ekonomicznym, tezauryzacja została uprzywilejowana i odgrywa kluczową rolę; umożliwia lichwę, która jest sposobem panowania nad reprezentantami innych cywilizacji.
Pozytywna funkcja gromadzenia pieniędzy to czasowe kumulowanie środków finansowych, po to, aby zrealizować społecznie użyteczne przedsięwzięcie. Inny pozytywny aspekt gromadzenia pieniędzy to oszczędzanie na zakup artykułu, którego cena przekracza nasz jednorazowy dochód. W tym przypadku mamy do czynienia z oszczędzaniem, nie jest to tezauryzacja. (Dzisiaj taką konieczność oszczędzania łatwo można ograniczyć poprzez bezodsetkowy kredyt).
Typowa tezauryzacja to trwałe gromadzenie pieniędzy po to, aby czerpać korzyści z ich wynajmowania, czyli z lichwy. Wokół takiego pomysłu zorganizowana jest ekonomia liberalna i kapitalizm. Te zasadę unieważniła demonetyzacja złota, choć zjawisko to nie zostało jeszcze zrealizowane.
Negatywne zjawiska towarzyszące pieniądzom brały się zazwyczaj z jego bezużytecznego gromadzenia (tezauryzacji), ono samo zaś wynikało z ludzkiej chciwości - chciwość zaś z lęku i poczucia małej wartości.
Złoto i pieniądz kruszcowy rozwijał negatywne cechy w człowieku; zachłanność, lęk, egoizm, poczucie małej wartości (poczucie wartości zostało uzależnione od faktu posiadania pieniędzy i z niego wynikało) brak solidaryzmu z innymi. Lekarstwem na te przypadłości miał być właśnie "skarb" - zgromadzony pieniądz. Ludziom egoistycznym daleko było do zrozumienia, że pieniądz nie jest lekarstwem na ich dolegliwości, a wręcz przeciwnie, że ich miłość do pieniędzy jest przyczyną choroby całego społeczeństwa.
5. NEOLIBERALNA DEREGULACJA
NEGATYWNE ETYCZNIE UWARUNKOWANIA SUBSTYTUTU I JEGO SKUTKI
Substytut pieniądza opiera się na negatywnej zasadzie etycznej, na lichwie. Jest to wystarczający powód, aby go zlikwidować. Ale na tym nie koniec. Pisałem już o tym, że substytut pieniądza jest długiem a nie pieniądzem, więc kreacja tego substytutu prowadzi do emisji zadłużenia a nie pieniędzy. Dzieje się tak, bowiem pokryciem dla bankowego substytutu jest nie tylko wytworzony w ramach działalności gospodarczej produkt, ale także dług. Jest to zatem pokrycie "podwójne". Pokrycie jakie daje produkt sprawia, że kredyt mógłby się stać sposobem monetyzacji powstających dóbr; tym bardziej, że nowe pieniądze trafiają do producenta. Dług natomiast to kwota netto pożyczki plus odsetki przewyższające pokrycie jakie daje produkt. Dług sprawia, że nie mamy tu do czynienia ze sposobem monetyzacji dóbr, ale ze sposobem przejmowania owoców ludzkiej pracy przez bank i jego akcjonariuszy.
WSZECHOBECNY, BEZZASADNY DŁUG
Kreacja substytutu pieniądza (oprocentowanego długu) zamiast emisji pieniądza, sprawia, że coraz częściej kupujemy na kredyt. Producent dóbr odbiera swoje pieniądze za kredytowany towar z banku (lub zostawia je na koncie, ale stanowią one już jego własność). Natomiast kredytobiorca musi zwrócić do banku kwotę netto kredytu powiększoną o odsetki, które przekraczają wartość wyprodukowanego towaru. Kredytobiorca musi wpłacić te kwoty pozyskując je na rynku. W efekcie musi wpłacić większą kwotę niż została wykreowana przez bank. W ten sposób kredytobiorca ściąga pieniądze z rynku do banku. Jeżeli kredyt jest jedyną formą emisji pieniądza, cała wspólnota zostanie szybko zubożona. Nawet producent, który dostał pieniądze za towar dzięki kredytowi, będzie miał kłopoty, bo sprzedaż spadnie, kiedy zacznie brakować pieniędzy a ludzie stracą tzw. "zdolność kredytową". Z czasem nastąpi w społeczeństwie wymiana pieniędzy na długi. Im więcej kredytów konsumpcyjnych i odsetek od nich, tym szybciej społeczeństwo stanie się niewypłacalne, bowiem suma długu jest większa niż suma wykreowanego substytutu. Różnica pomiędzy ilością wykreowanego substytutu a wielkością długu, będzie ściągana przez komorników z wcześniej wytworzonego majątku. Natomiast w przypadku kredytów inwestycyjnych oprocentowanie prowadzi do włączania odsetek w cenę produktu, co przyczynia się do wzrostu cen i spadku płac realnych.
PUŁAPKI KREDYTOWE
Ponadto często zdarza się, że kwoty wynikające z oprocentowania pożyczek (np.: dla państw) przekraczają zdolności produkcyjne tych państw lub dochód ze sprzedaży dóbr wytworzonych przez te społeczeństwa. Wówczas pieniądz dłużny (substytut pieniądza) w pełni ujawnia swoją patologiczną naturę. Kwota wykreowana jako dług, (na dodatek często przy zerowej rezerwie częściowej) powiększa się za pomocą oprocentowania nie tylko bez szansy na spłatę, ale i bez wystarczającego pokrycia. Takie zadłużenie staje się pułapką. Tutaj najlepiej ujawnia się różnica pomiędzy pokryciem poprzez towar a pokryciem poprzez dług.
DŁUG NIE MOŻE STANOWIĆ POKRYCIA DLA KREACJI PIENIĄDZA
Zatem, w istocie sprawy, dług nie jest pokryciem i nie powinien być tak traktowany. Nie jest to ani ekonomicznie zasadne ani bezpieczne. Pojmowanie długu wobec banku jako pokrycia dla wykreowanego substytutu pieniądza to jedno z nieporozumień dzisiejszej ekonomii. Prowadzi ono do inflacji i do zadłużenia Ważna jest także proporcja kredytowej "monetyzacji" do ilości dóbr, nawet w jej kwocie netto (bez odsetek).
NADMIERNY KREDYT JAKO PRZYCZYNA INFLACJI
Kiedy ilość kredytów przekracza właściwą proporcję (stosunek ilości pieniądza do ilości towarów), która to proporcja jest regulowana wielkością obrotu, wówczas emisję substytutu na zasadzie długu można przyrównać do typowej emisji pieniądza bez wystarczającego pokrycia. Prowadzi to do inflacji, bowiem na rynku znajduje się wówczas zbyt dużo wykreowanego pieniądza. Chociaż stanowi on quasi-monetyzację dóbr, to proporcja tej monetyzacji może być niewłaściwa. Powie ktoś, że przecież są to długi, które trzeba zwrócić więc pieniądz zniknie. Owszem, ale dług zwraca się latami, a pieniądz z kredytu dla sprzedawcy jest obecny od razu w całej kwocie. Nadmierne kredytowanie może więc spowodować nieproporcjonalny przyrost ilości środków finansowych, co może objawić się inflacją.
OPROCENTOWANY KREDYTOWY DŁUG JAKO PRZYCZYNA DEFLACJI
Aby to nie nastąpiło oferuje się wyższe oprocentowanie wkładów terminowych i sprzedaż obligacji. Jest to jednak półśrodek i ucieczka od problemu a nie rozwiązanie go. Efektem nadmiernego kredytowania jest bowiem następnie nadmierne zadłużenie lub hiperzadłużenie. Wycofywanie kwot wykreowanych jako kredytowy dług i powiększonych o odsetki, powoduje deflację.
HIPERZADŁUŻENIE I HIPERINFLACJA - TA SAMA GENEZA I TO SAMO ROZWIĄZANIE
Spłata hiperzadłużenia może wywołać deflację przy braku emisji pieniądza i w przypadku braku nowych kredytów. Za hiperinflację odpowiedzialny jest najczęściej chciwy emitent. Hiperinflacja kończyła się zazwyczaj upadkiem emitenta waluty (banku) i wymianą pieniędzy. Niebezpieczeństwo inflacji i hiperinflacji jest już dobrze znane i banki potrafią je kontrolować, bowiem od tego zależy ich zysk i pomyślność. Jednak wraz z rezygnacją z nadmiernej emisji pieniądza, bankierzy nie zrezygnowali z pokusy łatwych zysków. Zamiast nadmiernej emisji pieniędzy banki realizują nadmierne pożyczki; emisję długów ? traktując dług jako pokrycie). Bez emisji normalnego pieniądza taka działalność prowadzi do hiperzadłużenia. Za istnienie hiperzadłużenia można zatem obwiniać banki, które udzieliły zbyt wielu kredytów w nadziei na zyski z oprocentowania i z kreacji substytutu pieniądza. Można też obwiniać bank centralny za brak emisji pieniądza rzeczywistego w odpowiednich ilościach. Tak czy inaczej hiperzadłużenie należy traktować analogicznie do hiperinflacji.
ANULOWANIE DŁUGÓW NAJLEPSZE LEKARSTWO NA HIPERZADŁUŻENIE
Najlepszym lekarstwem na hiperzadłużenie jest zatem emisja pieniędzy lub anulowanie długów. (Tak samo jak lekarstwem na hiperinflację jest likwidacja zepsutej waluty i zastąpienie jej walutą nową, emitowaną na nowych zasadach, w których nie powtarza się błędu chciwości). John Maynard Keynes pisał już dawno o istniejącym, wadliwym oddzieleniu produkcji kapitału od produkcji dóbr. Ponieważ obecnie w świecie rozbieżność ta została zręcznie powiększona przez ludzi chciwych, więc tym bardziej trzeba wypracować sposób naprawy finansów publicznych. Po demonetyzacji złota, wraz z zaakceptowaniem postulatu likwidacji oprocentowania, teoretyczne rozwiązanie tego problemu stało się łatwiejsze. Inaczej jest z wprowadzeniem tych idei w życie. Tu przewiduję olbrzymie trudności, bo to oznacza wojnę pomiędzy cywilizacjami. Do tej wojny nie wolno jednak dopuścić. Trzeba negocjować i przywodzić do rozsądku.
PRZYWŁASZCZENIE SOBIE PRZEZ BANK PRAWA WŁASNO¦CI DO EMITOWANYCH PIENIĘDZY
Likwidacja długu (lub jego anulowanie w pokaĽnej części) jest zachowaniem racjonalnym, bowiem w istocie, w przypadku substytutu pieniądza nie było żadnej pożyczki. Była tylko quasi-monetyzacja dóbr (być może prowadzona w zbyt wielkim stopniu) oraz przywłaszczenie sobie prawa do pieniędzy powstałych w trakcie tego "monetyzowania".
W przypadku pożyczki z rzeczywistego kapitału (wyznaczanego przez ilość gotówkowych depozytów) odsetki stanowią zysk banku, choć oparte są na zasadzie lichwy. W tym przypadku można uznać dług za zasadny, w myśl umowy, bowiem warunki tej umowy nie zawierały dezinformacji. Ten zasadny dług stanowi jednak ułamek kwot całego zadłużenia. Określany jest wielkością współczynnika kreacji pieniądza (wysokością przyjętej rezerwy obowiązkowej - np. 10%).
Natomiast "pożyczka" przekraczająca wartość depozytów, nie jest pożyczką, a umowa taka jest nieważna. Zawiera bowiem fałszywe założenie, jakoby bank posiadał oferowaną kwotę. Bank nie posiada tej kwoty i nie pożycza tutaj pieniędzy, ale tworzy ich substytut. Taka operacja nie jest jednoznaczna z nabywaniem prawa własności do pieniędzy w zamian za wykreowany substytut. Kreacja substytutu (ani nawet emisja pieniędzy) nie wiąże się z posiadaniem prawa własności do wykreowanych (lub emitowanych) kwot. Bank produkując substytut pieniądza nie staje się jego właścicielem, podobnie jak mennica nie zyskuje prawa własności do drukowanych przez siebie banknotów. Tę kwestię udało się bankierom skutecznie zaciemnić i to jest podstawą iluzji zadłużenia oraz iluzji permanentnego deficytu budżetowego.
6. PIERWSZA ZASADA DEMOKRACJI FINANSOWEJ: EMISJA PRO PUBLICO BONO
Bank może monetyzować dobra (towary), ale nie może traktować wykreowanych kwot jako swojej własności, (ani własności akcjonariuszy). Pieniądze te są bowiem własnością całego społeczeństwa i mają za zadanie powiększyć wielkość finansowego obrotu we wspólnocie. W pierwszej kolejności należą się one producentom zakupionych towarów.
Za usługę monetyzacji dóbr bank może pobierać niewielką, stosowną prowizję, rodzaj opłaty manipulacyjnej, ale nie może domagać się zwrotu całej kwoty (na dodatek powiększonej o odsetki) bowiem de facto bank nie pożycza tej kwoty ze swoich zasobów, ale ją kreuje i robi to PRO PUBLICO BONO (dla dobra publicznego). Oto rozwiązanie kwestii zadłużenia. Upadek wielu bezzasadnych długów, które nie mają i nie nigdy nie miały podstawy prawnej.
EMISJA PIENIĘDZY JAKO MONETYZACJA DÓBR KONSUMPCYJNYCH
Opisany postulat Emisji Pieniądza Pro Publico Bono rozwiązuje nie tylko kwestię zadłużenia, (działając wstecz i likwidując skutki przywłaszczenia sobie prawa własności do wykreowanego pieniądza), ale rozwiązuje także kwestię dalszej emisji. Postulat emisji obecnej i przyszłej jest ważniejszy od rozliczenia dawnego zadłużenia. Emisja poprzez monetyzację dóbr znosi potrzebę dalszego zadłużania się i może być podstawą spłaty długów zasadnych. Emisja Pro Publico Bono, jako zasada monetyzacji przyrostu dóbr, jest łatwa do zaakceptowania przez reprezentantów cywilizacji łacińskiej i islamskiej, którzy żyją w swoich wspólnotach i kierują się zasadami solidarności społecznej. Natomiast może być trudna do zaakceptowania dla wielu reprezentantów cywilizacji żydowskiej, którzy czują się outsiderami we wspólnotach chrześcijańskich, mają z tego powodu wyższy poziom lęku i dążą do zapewnienia sobie przewagi finansowej. (Odłóżmy tutaj problem na ile zasadny jest ten lęk, wynikający z dawnych walk i prześladowań). Zajmijmy się sposobami emisji i monetyzacji dóbr.
PIENIĄDZ JAKO NAJBARDZIEJ POWSZECHNA I JAWNA UMOWA SPOŁECZNA
Problem wielkości i sposobu monetyzacji przyrostu dóbr to zasadniczy problem ekonomii. Obecnie jest on nadal rozwiązywany poprzez stosowanie metod właściwych dla tradycji pieniądza kruszcowego - dzisiaj już kompletnie anachronicznych. Wydobycie kruszcu nie ma już żadnego wpływu na przyrost ilości pieniądza. Pozostały zatem procedury właściwe dla kredytu. Ale te procedury także są anachroniczne, bowiem kredyt także wyrósł z braku pieniądza opartego na złocie. Obecnie pieniądz jest efektem i materializacją najbardziej powszechnej umowy społecznej, a nie symbolem złota, więc zasady jego emisji także powinny być ustalone społecznie.
Dzisiaj można emitować pieniądz - a nie go jedynie pożyczać i to na procent; monetyzując przyrost dóbr za pomocą oprocentowanego długu, tak, że wartość wytworzonych dóbr (mieszkań, samochodów) powiększona o odsetki staje się własnością banku a nie społeczeństwa (producentów i konsumentów). Nic dziwnego, że ten anachroniczny sposób monetyzacji dóbr prowadzi do "ubóstwa w obfitości" [1] a w dalszym efekcie do prawdziwego ubóstwa w niedostatku, bo deflacja (brak pieniądza na rynku) prowadzi do stagnacji i kryzysu gospodarczego.
EMISJA PRO PUBLICO BONO ZAMIAST KREDYTOWEJ SAMOWOLI
Obecnie nie mamy do czynienia z emisją nastawioną na realizację publicznego dobra. Dominuje samowolna kreacja substytutu pieniądza dokonywana na zasadzie kredytu-długu. Sposób kreacji substytutu pieniądza w trakcie procedury kredytowej został już opisany. Ta kreacja wynika dzisiaj z poziomu arbitralnie ustalanej częściowej rezerwy obowiązkowej i ze współczynnika popytu na gotówkę, które tworzą mnożnik bazy pieniężnej [2]. Ustalaniem tych wielkości zajmują się urzędnicy bankowi. Dokonują oni takich regulacji, aby 1. utrzymać (lub podnieść) wartość zgromadzonego kapitału oraz 2. przejąć wartość powstających dóbr poprzez kreację substytutu pieniądza, czyli poprzez oprocentowanie pieniędzy - co jest niewłaściwe.
NEGATYWNY ASPEKT OPROCENTOWANIA KONT
Drugim Ľródłem substytutu pieniądza, (pieniądza wynikającego z lichwy) jest dodatnie oprocentowanie kont i obligacji. Ten pieniądz nie jest długiem dla jego właściciela, ale jest długiem dla całej wspólnoty i także jest rodzajem substytutu. Kwoty pochodzące z oprocentowania i zasilające wybrane konta oraz powodujące wzrost wartości obligacji znajdują pokrycie w wartości wyprodukowanych towarów, a kiedy to nie wystarcza także w wartości przyszłej produkcji. Odsetki są sposobem przejmowania praw do konsumpcji powstających produktów, za pomocą mnożenia pieniądza. Lichwa jest tutaj zapośredniczona a wyzysk wspólnoty anonimowy. Oprocentowanie kont i obligacji choć z założenia powszechne, w praktyce tworzy nowe ilości substytutu pieniądza tylko dla nielicznych. Dzieje się tak, bowiem znakomita większość ludzi (80%) w ogóle nie ma oszczędności lub ma znikome, nie kupuje także obligacji. Są oni zatem pozbawieni przypływu środków finansowych z oprocentowania. Gdyby ludzie powszechnie mieli zgromadzone znaczne środki na kontach lub posiadali obligacje, oprocentowanie tworzyłoby dodatkowe ilości substytutu, który byłby pozyskiwany przez wszystkich, jednak nie ma to miejsca z powodu niedemokratycznego rozkładu pieniądza we wspólnocie.
ZŁUDZENIA EKONOMI LIBERALNEJ W ZAKRESIE OSZCZĘDNO¦CI I KREDYTÓW
Trzeba też w tym miejscu sprostować pewien mit obowiązujący w ekonomii liberalnej. Oprocentowanie kont często traktuje się tam jako premię należną za oszczędzanie, a premia ta miałaby pochodzić z zysków, jakie daje kredyt udzielany osobom przedsiębiorczym. Ekonomiści liberalni rozpisują się o dobrodziejstwach takiej zależności i traktują stopę procentową jako mechanizm regulujący podaż pieniądza, (czyli jego cenę [3]) oraz jako mechanizm, który decyduje o właściwej alokacji środków finansowych; ich przepływie od tych, którzy je mają, do tych którzy ich potrzebują. Miałby to być według ich oceny; cenny mechanizm samoregulacji w gospodarce. W rzeczywistości jednak nawet gdyby taki mechanizm działał nie miałby on żadnych cudownych właściwości. Po prostu umożliwiłby pobieranie haraczu, tym większego im mniejszy protest społeczny. Pozostawienie tego "mechanizmu" bez ingerencji prowadziłoby do zwyżki haraczu, bo po cóż właściciele kapitału mieliby zmniejszać swoje dochody, raczej będą dążyć do maksymalizacji zysku. Brak ingerencji prowadzi zatem do wzrostu stóp procentowych. Obniżka stóp procentowych jest najczęściej wynikiem decyzji świadomej lub decyzji wymuszonej przez protesty świadomych obywateli. Teorii "cudownej", liberalnej samoregulacji przeczą realia "neoliberalnej deregulacji"; podporządkowanie pieniądza i stóp procentowych decyzjom wysokich urzędników bankowych. To oni arbitralnie decydują o stopach procentowych; o wielkości kreacji substytutu na kontach, o oprocentowaniu kredytów (tzw. podaży pieniądza). Realizują w ten sposób cele, które są znane tylko im i bynajmniej nie pozostawiają tych ważnych kwestii "automatycznej samoregulacji". Polityka finansowa: "neutralna" lub "restrykcyjna" [4] decyduje bowiem o przetrwaniu, bądĽ upadku narodu. Urzędnicy ci nie mają i nie stosują pojęcia "korzystna polityka finansowa", czego należałoby się po nich spodziewać, od nich oczekiwać lub wymagać. Brak tego pojęcia najlepiej wskazuje na to, jak zaawansowany jest proces niszczenia cywilizacji łacińskiej przez bankowość opartą na lichwie. Wojna pomiędzy cywilizacjami prowadzona za pomocą pieniądza trwa już od ponad trzystu lat.
RÓWNANIE RICARDO
Wyeliminowanie emisji na korzyść kredytu (pożyczania) zostało w teorii ekonomi liberalnej uzasadnione przez Davida Ricardo za pomocą równania: MV=PT, gdzie M to ogólny zasób pieniądza, V szybkość (wielkość) obrotu, P poziom cen, a T to ogół transakcji [5]. Równanie to jest z pozoru tautologią i mówi, iż ogólna suma użytych pieniędzy pomnożona przez wielkość obrotu równa się cenom towarów pomnożonym przez wolumen wymiany towarowej. Równanie to jest zazwyczaj używane do uzasadniania tezy, iż (przy niezmiennych innych czynnikach) zwiększenie masy monetarnej M nieuchronnie musi prowadzić do zwiększenia P, czyli cen towarów. Taka interpretacja równania jest używana jako argument za brakiem emisji, bo przecież emisja "grozi wówczas inflacją". "Uzasadnieniem" tego twierdzenia jest zastrzeżenie wyszczególnione w nawiasie powyżej. W rzeczywistości zastrzeżenie to nie ma prawie żadnego praktycznego sensu i jest świadectwem sprytnej manipulacji. Po co i dlaczego mielibyśmy zakładać, iż "inne czynniki pozostaną niezmienne"? [6]. W trakcie normalnego gospodarowania pojawia się jego efekt, czyli produkt. Zazwyczaj efektywna praca prowadzi do wzrostu produkcji. Pojawia się więcej towarów. Aby je sprzedać, czyli aby zwiększyć T potrzebne jest zwiększenie M i rozdysponowanie przyrostu M wśród ludności. Przyrost M nie stanie się przyczyną inflacji, jeżeli wzrost siły nabywczej będzie miał towarowe pokrycie, czyli przyrost ilości transakcji T będzie poprzedzony wzrostem ilości oferowanych towarów i usług. Zwiększy się wówczas jedynie poziom konsumpcji. Nastąpi także podwyższenie poziomu życia. W przypadku wzrostu produkcji towarów zwiększenie M jest wręcz potrzebne i jest najlepszym sposobem utrzymania dobrej koniunktury oraz kondycji gospodarki. Wzrost produkcji powinien zostać odzwierciedlony wzrostem M, tak aby dodatkowa masa towarów i usług mogła zostać wchłonięta przez społeczeństwo, poprzez wzrost ogólnej wartości wolumenu wymiany. Jest to najlepszy sposób zapewnienia wzrostu poziomu życia. Ceny P pozostają stabilne a wzrost poziomu życia (lepsze zaspokojenie potrzeb) nie odbywa się kosztem wzrostu szybkości obrotu V, który wiąże się przecież z męczącym wzrostem tempa życia.
RÓWNANIE FISHERA
Równanie MV=PT jest obecnie znane jako równanie Irvinga Fishera, a to z tego powodu, iż w 1911 roku (po stu latach od jego powstania) zmodyfikował on równanie ricardiańskie dopisując do niego substytut pieniądza. Zapisał to tak: MV+M'V'=PT, gdzie M' to "pieniądz wykreowany przez bank" [7] a V' to wielkość obrotu tym pieniądzem (substytutem). Ekonomiści liberalni pisząc podręczniki [8], (chyba nie z wdzięczności dla Fishera, ale aby ukryć substytut), przypisali Fisherowi oryginalne równanie ricardiańskie i pozostawili je w stanie pierwotnym, bez uwidaczniania bankowego substytutu. Zasadne równanie z uwzględnieniem substytutu musiałoby przecież uwzględniać oprocentowanie. Powinno ono wygladać tak: MV+M'(1+r)V'=PT, gdzie r to stopa procentowa. Trudno byłoby wówczas uzasadnić zdanie, iż wzrost M' nie prowadzi do wzrostu cen P, kiedy założyło się, iż prowadzi w równaniu Ricarda. I rzeczywiście oprocentowanie pieniędzy wymusza wzrost cen i to nie tylko poprzez zwiększanie ilości pieniędzy, które przekracza właściwą proporcję do przyrostu produkcji, ale przede wszystkim poprzez oprocentowanie kredytów inwestycyjnych; "cenę pieniądza". "Cena pieniądza", czyli odsetki od kredytu jest doliczana do ceny produkowanych towarów. Wyższa cena niektórych towarów produkowanych za pożyczone, oprocentowane pieniądze powoduje, że inni producenci także podnoszą swoje ceny, aby ich realne zarobki nie spadły. W efekcie niemal wszystkie ceny idą w górę, choć z pewnością nie o ten sam procent.
PIENIĄDZE - PROCENTY - PRAWO DO KONSUMPCJI DLA NAJBOGATSZYCH
Zatem to, co kwestionował Ricardo wobec pieniędzy M, było realizowane za pomocą bankowego substytutu M' i do uwidocznienia tego można wykorzystać równanie Fishera. Stopa procentowa r niezmiennie towarzysząca bankowemu substytutowi została dopisana przeze mnie, bowiem wynika to z bankowej praktyki. Obecnie mamy w ekonomii równanie, które opisuje przyrost substytutu i okazuje się, że ten właśnie wzrost; w zależności od wysokości stopy procentowej r jest 1. sposobem pośredniego monetyzowania dóbr, 2. powodem inflacji, 3. jednym i drugim.
Ta trzecia możliwość jest najbardziej prawdopodobna i najczęściej spotykana. Pierwsza i druga to możliwości skrajne. 1. Oprocentowanie odzwierciedlające w odpowiedniej proporcji przyrost dóbr to monetyzacja, zaś 2. oprocentowanie pieniędzy bez wzrostu produkcji lub w obliczu jej spadku to generowanie inflacji. 3. Możliwość trzecią możemy opisać za pomocą klasycznych pojęć ekonomii. Realna stopa procentowa, czyli różnica pomiędzy stopą inflacji, a stopa procentową - odpowiada monetyzacji przyrostu dóbr. To, co w stopie procentowej przekracza ilościowy przyrost dóbr (stopę realną) powoduje inflację. Jest to rachunek przybliżony, bo wzrost cen może oczywiście mieć więcej przyczyn niż te wynikające z oprocentowania kredytów i pieniędzy. Jednak, kiedy gospodarka rozwija się bez przeszkód, główną przyczyna inflacji jest nadmiernie wysokie oprocentowanie [9].
MONETYZOWANIE PRZYROSTU PKB ZA POMOCĄ OPROCENTOWANIA
Jeżeli stopa procentowa w banku wynosi np. 5% a inflacja 2 %, to realna stopa procentowa wynosi 3%. Jeżeli PKB przy takich stopach wzrośnie powyżej 3% np. do 5% wówczas decydenci podnoszą stopę procentową o 2%, aby zmonetyzować przyrost dóbr dla SIEBIE. Jednak przy 7 procentowej stopie gospodarka nie jest w stanie wytworzyć tak wysokiego dochodu. PKB spada do 3 % a inflacja rośnie do 4% [10]. Te wahania wynikające z chciwego manipulowania stopą procentowa powodują kłopoty, w związku z tym rozsądniejsi decydenci w krajach wysoko rozwiniętych stosują bardzo umiarkowane stopy procentowe odpowiadające stopie realnej, np. wysokosci: 1 - 2 % (a w Japonii od lat stopa procentowa jest bliska zeru; 0.1 - 0,09%.) W ten sposób pokazaliśmy, iż oprocentowanie to pośredni sposób monetyzacji dóbr (qasi-monetyzacja), która niestety prowadzi dodatkowo do zadłużenia lub hiperzadłużenia ludności.
Obniżenie oprocentowania do stopy realnej może pomóc ograniczyć inflację. Nie rozwiazuje to jednak problemu qasi-monetyzacji, bowiem jej pozytywny efekt; wzrost ilości środków płatniczych, dotyczy nielicznych a nie ogółu społeczeństwa. Monetyzacja przyrostu dóbr za pomocą oprocentowania, przynosi korzyści właścicielom obligacji i udziałowcom banku. Natomiast państwo i ludność popada w zadłużenie bez względu na efekty swojej pracy. Dysproporcje majątkowe powiększają się. Pieniądz rodzi pieniądz, zaś ci co mają mało pieniędzy mają ich coraz mniej. Tak oczywiście być nie musi i monetyzacja przyrostu dóbr może być dokonywana w inny sposób ? właściwy.
EMISJA PIENIĘDZY ZAMIAST KREACJI ODSETEK I DŁUGU
Tym "innym" sposobem monetyzowania przyrostu dóbr jest powiększanie ilości pieniędzy a nie ich bankowego substytutu. Można to odzwierciedlić w równaniu: MV+M'(1+r)V'=PT, poprzez zmniejszanie r (obniżenie stóp procentowych) docelowo do zera. W miejsce kreacji odsetek można prowadzić emisję dodatkowych, oficjalnych, narodowych pieniędzy M. Zamiast pokrywać przyrost PKB substytutem pieniędzy: M'(1+r), którego własność jest już z góry określona, (pieniądz trafia do najbardziej zamożnych), można pokrywać przyrost PKB we właściwej proporcji, za pomocą normalnych, nie oprocentowanych pieniędzy M. Potrzebny i zasadny przyrost M łatwo obliczyć stosując równanie Ricardo: M=PT/V, które w przypadku wzrostu PKB (odzwierciedlonego iloczynem PΔT a zapisywanego ΔY) wyglądałoby następująco: ΔM=ΔY/V. Zasadny, BEZINFLACYJNY przyrost M równa się wzrostowi produkcji podzielonemu przez szybkość obrotu. Przyrost M wynikający ze wzrostu produkcji prowadzi do wzrostu ilości zawieranych transakcji (T) i nie musi wywoływać wzrostu cen (P) jak interpretował to równanie Ricardo oraz jego następcy. Co więcej tak emitowany pieniądz nie ma z góry określonego właściciela, nie pomnaża się na kontach prywatnych osób, ale jest własnością całego społeczeństwa. W efekcie równanie Fishera moglibyśmy zastąpić (w przypadku zerowej stopy procentowej) równaniem: (M+ΔM)V =P(T+ΔT).
WZROST BUDŻETU
Najprostszym zastosowaniem tego nowego pieniądza (ΔM) jest zasilenie nim budżetu. Dopiero po takiej operacji możemy oszacować czy mamy deficyt budżetowy, czy mamy budżetową nadwyżkę. Efekt pracy całego społeczeństwa znajduje swój monetarny wyraz. Naród nie jest skazany na pożyczki, ani na przejmowanie pieniądza innych narodów poprzez zyskowny (lub niesprawiedliwy) handel.
MONETYZOWANIE PRZYROSTU DÓBR WE WŁASNYM KRAJU
UZDROWIENIE STOSUNKÓW FINANSOWYCH NA ¦WIECIE
Stosowanie takiej emisji uzdrawia nie tylko stosunki finansowe w państwie, ale i stosunki międzynarodowe. Handel międzynarodowy zostaje uwolniony od agresywnej presji na zdobywanie pieniędzy, aby za pomocą pieniędzy odebranych innym narodom, spłacać narosłe odsetki od oprocentowanych kredytów we własnym kraju. Wysiłek gospodarczy każdego narodu jest monetyzowany na miejscu, a nie dopiero za granicą. Nie kosztem zubażania innych narodów, ale poprzez monetyzację wypracowanych dóbr.
Na tym polega uzdrowienie finansów publicznych i międzynarodowych, a nie na ściąganiu coraz wyższych podatków, co usiłują nam wmówić tzw. "liberalne" siły polityczne i "liberalni" [11] ekonomiści.
PIERWSZA ZASADA DEMOKRACJI FINANSOWEJ WPISANA DO KONSTYTUCJI
Uzasadniona, bezinflacyjna emisja M jako pieniądza narodowego lub społecznego (w UE) to pierwsza zasada demokracji finansowej. Pozwala ona ograniczyć podatki, organizować (lub odbudować) funkcje socjalne państwa (oraz UE). Dodatkowe pieniądza mogą zostać przeznaczone na każdy cel, bo są własnością całej wspólnoty; wynikają z ogólnego wzrostu produkcji.
Pozostało wprowadzenie odpowiednich zapisów w konstytucjach wielu państw i w konstytucji Unii Europejskiej.
Przypisy:
[1] Określenie teoretyków kredytu społecznego C. H. Douglasa i Louisa Evena.
[2] Jak dowolnie ustalany jest poziom rezerwy można prześledzić na przykładzie powstawania banków w Polsce po 1990 roku. Dopóki polski kapitał był obecny na rynku i mógł służyć jako podstawa do założenia rodzimego banku, NBP stosował wymóg rezerwy obowiązkowej na poziomie 30% (podczas gdy w Europie zachodniej normą była już rezerwa 10%). Kiedy polskie banki zostały sprzedane zagranicznym kontrahentom poziom rezerwy obowiazkowej został obniżony do 10%. Polacy mieli więc trzykrotnie trudniejsze warunki do organizowania działalności finansowej. Efekt jest taki, że większosć polskich banków przeszła w ręce obcego kapitału.
[3] W ich mysleniu pieniądz staje się kolejnym towarem, a pieniadzem stają się odsetki.
[4] Oficjalne pojęcia NBP.
[5] David Ricardo, The High Price of Bulion, 1810. Cyt. W. Morawski, dz. cyt. s. 108.
[6] Takie stanowisko jest zasadne jedynie wówczas kiedy chcielibyśmy zniszczyć pieniądz danej wspólnoty poprzez swiadome wywołanie hiperinflacji, ale nie jest ono zasadne w trakcie normalnego gospodarowania.
[7] Irving Fisher, The Pourchasing of Money. 1911. Cyt. W. Morawski, dz. cyt. s. 110.
[8] Np. David Begg, Stanley Fischer, Rudiger Dornbusch, Ekonomia. Makroekonomia. Warszawa 1999.
[9] Twierdzenie to jest sprzeczne z rozpowszechnionym sadem, jakoby oprocentowanie było lekarstwem na inflację. Teza, że oprocentowanie kont i obligacji stanowi antidotum na inflację polega na bardzo powierzchownym wglądzie; wykorzystywaniu zależności początkowej i przedstawianiu jej jako zależnosci głównej. Chodzi tu o ściaganie pieniądza z rynku do banku przy użyciu zachęty, jaka stanowią odsetki. Oczywiście wysokie oprocentowanie kont jest czynnikiem powodującym, że ludzie zamożniejsi wpłacajš pieniadz do banku, lub kupują obligacje, co może na jakiś czas zapobiec inflacji, jeżeli jej niebezpieczeństwo nie jest zbyt wielkie. Jednak jest to pułapka, bowiem pieniądze się tam pomnażają, a to niebezpieczeństwo inflacji jedynie oddala w czasie, i jednocześnie je powiększa. Także spadek bieżących inwestycji, wywołany odpływem pieniądza, osłabia gospodarkę, co może w efekcie zaowocować stagnacja lub inflacją lub jednym i drugim (stagflacją). Dlatego walka z inflacją za pomocą oprocentowania to syzyfowa praca lub walka z wiatrakami.
[10] Przybliżone dane dla Polski za okres 2003-2004.
[11] Piszę te przymiotniki w cudzysłowie ze względu na szacunek dla Kazimierza Z. Poznańskiego, który uważa się za liberała, ale myśli zupełnie inaczej niż tzw. "liberałowie", specjaliści od "schładzania gospodarki", produkcji bezrobocia i "uzdrawiania finansów" poprzez ściąganie podatków.
7. DRUGA ZASADA DEMOKRACJI FINANSOWEJ: SPRAWIEDLIWY PODZIAŁ ¦RODKÓW FINANSOWYCH
Druga zasada demokracji finansowej polega na odbudowaniu (reaktywowaniu) trzeciej funkcji pieniądza, czyli sprawiedliwego rozdziału pieniędzy a więc i środków do życia pomiędzy ludĽmi. Ponieważ monetyzujemy dobra wypracowane przez całe społeczeństwo; możemy rozdzielać nowe środki przyjmując prymat zasady etycznej. Ta zasada etyczna najlepiej została wyrażona przez Jezusa. Obecnie jest już realizowana w życiu, co prawda na razie w małym zakresie, w Stanach Zjednoczonych. Zacznijmy od Biblii:
NAUKA JEZUSA (Ewangelia św. Mateusza)
- Albowiem Królestwo Niebios podobne jest do pewnego gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem najmować robotników do swej winnicy.
- Ugodziwszy się z robotnikami na jednego denara dziennie, wysłał ich do swojej winnicy.
- I wyszedłszy około godziny trzeciej ujrzał innych, stojących na rynku bezczynnie,
- Więc rzekł do nich: IdĽcie i wy do winnicy, a ja, co się należy, wam zapłacę,
- I oni poszli. Znowu o szóstej i o dziewiątej godzinie wyszedł i uczynił tak samo.
- A wyszedłszy około jedenastej znalazł jeszcze innych stojących i mówił do nich; Dlaczego tutaj bezczynnie przez cały dzień stoicie?
- Oni na to: Nikt nas nie najął. Mówi do nich: IdĽcie i wy do winnicy.
- A gdy nastał wieczór, mówi pan winnicy do rządcy swego: Zwołaj robotników i daj im zapłatę, a zacznij od ostatnich aż do pierwszych.
- Podeszli tedy najęci o godzinie jedenastej i otrzymali po denarze.
- A gdy podeszli pierwsi, sądzili, że wezmą więcej. Lecz i oni otrzymali po denarze.
- Wziąwszy tyle szemrali przeciwko gospodarzowi,
- Mówiąc: Ci ostatni jedną tylko godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, cośmy znosili ciężar dnia i upał.
- A on odrzekł jednemu z nich: Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy. Czy nie ugodziłeś się ze mną na denara?
- Bierz, co twoje, i idĽ! Chcę, bowiem temu ostatniemu dać, jak i tobie.
- Czy nie wolno mi czynić z tym, co moje, jak chcę? Albo czy oko twoje jest zawistne, dlatego, iż ja jestem dobry?
- Tak będą ostatni pierwszymi, a pierwsi ostatnimi [1]
PRYMAT ZASADY ETYCZNEJ NAD PROPORCJONALNO¦CIĄ MATEMATYCZNĄ
Boża sprawiedliwość nie polega na rachunku matematycznym. Jej istotą jest dobroć. Im więcej dobroci tym lepiej. W Przypowieści o denarze (lub właścicielu winnicy) - oprócz sensu metaforycznego dotyczącego powoływania ludzi do Królestwa Bożego - ukazane jest jak ta idea zostaje zrealizowana w przypadku wynagrodzenia za pracę. Wynagrodzenie nie opiera się w tej przypowieści na rachunku matematycznym; proporcji wkładu pracy do wartości wynagrodzenia, ale na zasadzie zgody i ekspresji dobroci, czyli na zasadzie realizacji wartości etycznych.
BŁĘDNE PORZUCENIE ZASAD SPRAWIEDLIWO¦CI SPOŁECZNEJ
Przypowieść o dobrym właścicielu winnicy dobrze ilustruje zasadę realizacji trzeciej funkcji pieniądza, która została przed wiekami porzucona na rzecz tezauryzacji, oprocentowania i pożyczania na procent, włącznie z dokonywaniem monetyzacji poprzez oprocentowanie kont i obligacji. Nie ma żadnego powodu, aby monetyzować dobra, pomnażając pieniądze najbogatszym. Jest to nie tylko nieetyczne, ale i nieracjonalne.
ZMIERZCH KONCEPCJI "DROP DOWN"
Praktyka dofinansowywania najbogatszych była uzasadniana koncepcją tzw. "drop down", czyli, przekonaniem, że bogactwo, którym będziemy obdarzać najbogatszych, będzie powoli spływać (skapywać) na tych mniej zamożnych i biednych. W rzeczywistości takie "skapywanie" ("drop down") nie ma miejsca, a jego idea to zwykły humbug [2]. Oprocentowanie prowadzi do nieuzasadnionego powiększania dysproporcji majątkowych wśród ludzi, a nie do wyrównywania zamożności i dzielenia się bogactwem.
POSZUKIWANIE NOWYCH ROZWIĄZAŃ
Warto zatem zmienić zasadę i kierunek obdarzania ludzi bogactwem. Zamiast dawać pieniądze za darmo ludziom najbogatszym, lepiej jest rozdzielać je wśród biedniejszych i całkiem biednych, i to wcale nie za darmo, ale za pracę. Jak w Przypowieści o dobrym gospodarzu winnicy. Dzięki pracy, zamożność i użyteczność; produkcja dóbr i świadczenie usług będzie się pomnażać.
"NEGATIVE TAX" W USA
Jak dotąd zasadę ekonomiczną zawartą w Przypowieści o dobrym gospodarzu winnicy zastosowano w USA do rozwiązania kwestii zasiłków dla bezrobotnych. Nie wypłaca się pieniędzy tym, którzy nic nie robią, ale dofinansowuje się pobory tych, którzy pracują, a nie osiągają ustalonego dochodu [3] W ten sposób powiększa się motywację do pracy, a jednocześnie pomaga mniej zamożnym pracodawcom oraz dowartościowuje ich działalność. Państwo oczywiście też zyskuje, bowiem zamiast wypłacać cały zasiłek bezrobotnemu jedynie dofinansowuje pobory pracownika. Pozostaje do ustalenia kwestia wysokości minimalnego ustawowego wynagrodzenia do wysokości, którego podnosi się dochody. Tendencja powinna być zwyżkowa i prowadzić do uzyskiwania dochodów na średnim poziomie - "co się należy, wam zapłacę" [4].
PRAKTYKA WYRÓWNYWANIA DOCHODÓW W SPOŁECZEŃSTWIE
Taka praktyka - choć może zrodzić nowe pułapki i ograniczenia - jest bez porównania lepsza niż nie robienie niczego i dalsze serwowanie ciągle nowych i często coraz wyższych dochodów najbogatszym. Praktyka dopłat dla najbiedniejszych prowadzi do wyrównywania się dochodów ludzi w społeczeństwie. Jest też skutecznym mechanizmem likwidowania deflacji, z czym nie może poradzić sobie bankowy, praktyczny monetaryzm, bowiem w tym monataryzmie deflacja jest formą likwidacji niebezpieczeństwa popadnięcia w inflację; wynikającego ze stosowania zbyt wygórowanych stóp procentowych.
EKONOMICZNA ZASADNO¦Ć DOPŁAT.
SPOSÓB MONETYZACJI DÓBR WPŁYWA NA KSZTAŁT GOSPODARKI.
Praktyka dopłat dla najmniej zarabiających jest błogosławieństwem dla gospodarki, bowiem dopłaty dla najuboższych trafią w efekcie do tych, którzy produkują rzeczy użyteczne i solidne. Ubodzy wydadzą pieniądze na rzeczy niezbędne, trwałe i niezbyt drogie, zamiast je tezauryzować. Oznacza to wzmacnianie producentów rzeczy dobrych o niewygórowanych cenach, a nie rozwijanie produkcji przedmiotów luksusowych o nienaturalnie zawyżonych, prestiżowych cenach, co praktykuje się, aby wydobyć pieniądze od najbardziej zamożnych.
ODZYSKANIE KONTROLI NAD PAŃSTWEM I PIENIĄDZEM ALBO WALUTY ALTERNATYWNE
Druga zasada demokracji finansowej może być realizowana poprzez budżet, o ile uda się ludziom uczciwym i rozsądnym wygrać wybory i odzyskać kontrolę nad państwem. Jeżeli nie uda się tego zrobić zasady demokracji finansowej mogą być realizowane przy użyciu barteru i walut alternatywnych.
PRZYWRÓCENIE SPOŁECZEŃSTWU LUDZI WYKLUCZONYCH
Generalnie chodzi o to, aby odtworzyć (stworzyć) warunki do życia i PRACY dla coraz większej liczby ludzi bezrobotnych i pozbawionych zasiłku; skazanych na niebyt przez "liberalny" beton.
Kluczem do naprawy sytuacji tych ludzi - jak i sytuacji ekonomicznej całego kraju (a może i świata) - jest uzdrowienie sytuacji finansowej. Zmiana zasad monetyzacji dóbr i zmiana zasad rozdzielania prawa własności do nowo-emitowanych pieniędzy.
Przypisy:
[1] Mat. 20:1-16 (BW).
[2] Rozreklamowana bzdura, zorganizowana bujda, fikcja, lipa, szalbierstwo. Władysław. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych. Warszawa 2003.
[3] Por. http://www.econlib.org/library/Enc/NegativeIncomeTax.html
[4] Mat. 20:4 (BW).
8. TRZECIA ZASADA DEMOKRACJI FINANSOWEJ: BANKOWO¦Ć BEZODSETKOWA
Dla wykształconego klasycznie ekonomisty lub dla przeciętnego człowieka takie hasło może wydać się nierealne lub wręcz absurdalne. Jednak bankowość bezodsetkowa rozwija się obecnie na świecie najszybciej, a drogą tą zaczynają podążać także zachodnie banki komercyjne, włącznie z Citi Corp, Societe Generale, Deutsche Bank i Bank of England.
ROZWÓJ BANKOWO¦CI BEZODSETKOWEJ W KRAJACH MUZUŁMAŃSKICH
Bankowość bezodsetkowa rozwija się obecnie dzięki islamowi i muzułmanom, którzy zdecydowanie odrzucają lichwę [1]. Cywilizacja łacińska została w tym względzie w tyle, za muzułamanami, ponieważ sprzeciw wobec lichwy nie był przez Chrześcijan realizowany konsekwentnie, a wypracowane w XX wieku metody bankowości alternatywnej były skutecznie blokowane przez reprezentantów cywilizacji żydowskiej posługujących się systemem władzy zorganizowanym wokół bankowości odsetkowej.
CHARAKTERYSTYCZNE CECHY BANKOWO¦CI BEZODSETKOWEJ
1. Brak spekulacji pieniędzmi, brak oprocentowania i odsetek.
2. Inwestowanie pieniędzy w gospodarkę realną, w rozwój produkcji i usług.
3. Solidarne dzielenie ryzyka kredytowego; proporcjonalny udział banku w zyskach i w ewentualnych stratach przedsięwzięcia gospodarczego (jest tu miejsce na odpowiedzialność bankierów i jest to dobre).
4. Podporządkowanie bankowości etyce religijnej.
5. Kierowanie się interesem wspólnoty. Odmowa finansowania przedsięwzięć niszczących więzi społeczne np. produkcja pornografii itp.
NOWE MOŻLIWO¦CI ROZWOJU BANKOWO¦CI BEZODSETKOWEJ W RAMACH DEMOKRACJI FINANSOWEJ
Demokracja finansowa stwarza bardzo korzystne warunki dla rozwoju bankowości bezodsetkowej poprzez zasadę emisji pieniądza na zasadzie monetyzacji dóbr oraz sprawiedliwy rozdział nowo-emitowanego pieniądza na zasadzie dodawania go na konta najmniej zarabiających. Bezodsetkowa emisja pieniędzy wręcz wymaga powszechnej bezodsetkowej bankowości. Nie mniejsze znaczenie od zagospodarowania pieniądza z monetyzacji dóbr ma udzielanie bezodsetkowych kredytów konsumpcyjnych oraz możliwość udzielania bezodsetkowych kredytów inwestycyjnych pochodzących nie tylko z monetyzacji ale także z ludzkich oszczędności oraz z pieniądza emitowanego na wspólne potrzeby. Bankowość i gospodarka bezodsetkowa to racjonalizacja bankowości i gospodarki. Jej powszechność gwarantuje większe zyski dla większości obywateli, choć wywindowane przez odsetki dochody nielicznych spekulantów przeszłyby do historii.
Przypisy:
[1] Por. http://www.ipdirect.home.pl/kmp/ekonomia/index.html
TRADYCJE DEMOKRACJI FINANSOWEJ
9. O KONCEPCJI PIENIĄDZA OPROCENTOWANEGO UJEMNIE
BRAK KONSEKWENCJI W ZWALCZANIU LICHWY U CHRZE¦CIJAN
Lichwa od zarania dziejów uważana była za mechanizm niszczący gospodarkę i społeczeństwo. Była jednak dopuszczana ze względu na nieumiejętność rozwiązania kwestii monetarnej bez użycia złota. Brakowało do tego szczerego porozumienia narodów lub silnej jednolitej władzy. W takich okolicznościach lichwa zdominowała narody cywilizacji łacińskiej, a sprawy finansowe wymknęły się Chrześcijanom spod kontroli. Myśliciele i teoretycy występujący przeciwko lichwie byli póĽniej skutecznie ośmieszani w oczach niezorientowanej publiczności lub separowani. Kiedy ośmieszenie lub separacja nie wystarczały bankierzy-lichwiarze uciekali się do prawa i przymusu.
TEORIA SILVIO GESELLA I PIENIĄDZ LOKALNY W AUSTRIACKIM WÖRGL
Poprzez prawną ingerencję bankierów zostały zaprzepaszczone szanse na szybki rozwój gospodarki według zaleceń Sylvio Gesella (1862-1930) [1] niemieckiego myśliciela i ekonomisty, który wykorzystał w swojej teorii zasadę pieniądza oprocentowanego ujemnie Taka koncepcja pieniądza likwidowała opłacalność tezauryzacji i sprzyjała szybkiemu obrotowi pieniądzem. Zasady opracowane przez Gesella zostały zastosowane między innymi w austriackim mieście Wörgl. Jednak twórcza, finansowa praktyka tamtejszego burmistrza została po dwóch latach zdelegalizowana na życzenie bankierów.
REWOLUCJA FINANSOWA W WORGL
"(Wyjęte z tygodnika "The Week" z dn. 17 maja 1933).
Na wokandzie austriackich sądów pojawiła się zupełnie nowa i bardzo znamienna sprawa. Powstała ona na skutek zaniepokojenia się Austriackiego Banku Państwowego [2] finansową rewolucją, która przyniosła zamożność małej austriackiej mieścinie o nazwie Worgl. Bank obawia się, że to zdarzenie zagraża jego monopolowi emisyjnemu. Sprawa ma się tak: od początku kryzysu Worgl szybkimi krokami zmierzało do bankructwa. Fabryki unieruchamiano jedną po drugiej; z dnia na dzień wzrastało bezrobocie. Nikt nie zarabiał a nieliczni tylko płacili podatki. Wówczas to na wniosek burmistrz miasta Worgl Unterguggenbergera, władze miejskie wypuściły bony wartości 30 tys. szylingów [których pokryciem była kwota zdeponowana w kasie miejskiej - przyp. m. J.A.R.]. Bony te opiewały na 1, 5, 10 szylingów. Charakterystyczna ich cechą było, że wartość ich malała co miesiąc o 1%. Posiadacz takiego bonu musiał nabyć w końcu miesiąca od władz miejskich znaczek odpowiedniej wartości; po naklejeniu tego znaczka bon wracał do wartości nominalnej. Znaczek ten przyklejano na odwrotnej stronie bonu, a dochód ze sprzedaży tych znaczków szedł na fundusz pomocy biednym. Na skutek tego zarządzenia bony te obiegały z niesłychana szybkością. Zaczęto od tego, że zapłacono nimi robotników, których w zaangażowano do budowy ulic kanalizacji i innych robót publicznych; w braku tych bonów robotnicy ci byliby bezrobotni. [Można byłoby zapłacić im normalnymi pieniędzmi, które zdeponowano w kasie, ale wówczas nie byłby to rzeczony eksperyment z ujemnie oprocentowanymi bonami - przyp. m. J.A.R.]. Pierwszego zaraz dnia po wprowadzeniu w obieg tych bonów wypłacono nimi 1800 szylingów. Robotnicy wydali je natychmiast w sklepach, a sklepikarze, starając się spiesznie pozbyć bonów, opłacili nimi podatki miejskie. Władze miejskie pokryły nimi natychmiast swoje zobowiązania wobec dostawców. W przeciągu doby od chwili ich wypuszczenia, większość tych bonów weszła po raz drugi w obieg. W ciągu pierwszego miesiąca bony te obiegły w koło nie mniej niż dwadzieścia razy. Nikt nie mógł uniknąć opłaty 1% w końcu miesiąca, gdyż bon bez tego znaczka tracił całkowicie wartość. W ciągu pierwszych 4-ch miesięcy od wypuszczenia tych nowych pieniędzy wykonało miast roboty publiczne za 100 tys. szylingów, dużą część zaległych podatków uiszczono i zaszły nawet wypadki płacenia podatków z góry. Wpływy z tytułu zaległych podatków były ośmiokrotnie większe niż przed wprowadzeniem nowego pieniądza. Bezrobocie spadło bardzo znacznie, a sklepy robiły dobre interesy. Sława cudu w Worgl rozeszła się szeroko. Amerykański ekonomista Irving Fisher wysłał specjalną komisję badawczą do Worgl, po czym system ten zastosowano w tuzinie amerykańskich miast. Austriacki Bank Państwowy bardzo się jednak zaniepokoił całym zdarzeniem. Unterguggenbergera postawiono przed Trybunał, by wytłumaczył siebie i swój plan.
W chwili pisania tej książki (grudzień 1933) sprawa jest jeszcze pod sądem".
Burmistrz miasta Wörgl, Michael Unterguggenberger powinien doczekać się pomnika, podobnie jak Silvio Gesell na pomyśle którego, został oparty cały eksperyment. Wcześniej podobny eksperyment przeprowadzono w niemieckim mieście Schwanenkirchen, także z dużym powodzeniem i także z jego delegalizacją przez władze, na zlecenie banku.
Mała kwota lokalnych pieniędzy poprzez wymianę na ujemnie oprocentowane bony spowodowała szybki rozwój miasta. Te fakty są dzisiaj już dobrze znane w alternatywnej ekonomii, a waluty lokalne są często kształtowane na wzór koncepcji Silvio Gesella, jednak bez zastosowania, jakiego dokonał Michael Unterguggenberger.
ZAANGAŻOWANIE WŁADZ MIASTA I FISKUSA
Trzeba podkreślić fakt, że sukces w Wörgl był związany z akceptacją bonów przez władze miasta i podmiot fiskalny jednocześnie. Możliwość płacenia bonami podatków sprawiała, że wszyscy chętnie je przyjmowali. Bony "zwalniały od zobowiązań podatkowych", (co w języku potocznym oznacza, że można było nimi płacić podatki), posiadały zatem cechę normalnego pieniądza. Bez tego spektakularny sukces waluty i szybki rozwój miasta nie byłby możliwy.
INNE GRATYFIKACJE ORAZ NISZA FINANSOWA
Współczesne waluty regionalne nie posiadają tej ważnej cechy "zwalniania od zobowiązań podatkowych", (czyli nie ma możliwości zapłacenia nimi podatku). Rozwój walut regionalnych jest w związku z tym brakiem utrudniony. Brak ten zastępowany jest: 1. premią za zakupy w walucie lokalnej poprzez niższą cenę artykułów, 2. pokryciem waluty komplementarnej towarami na zasadzie spółdzielni produkcyjno-finansowych, 3. Atutem walut lokalnych jest też fakt, że waluty oficjalnej po prostu brakuje (z powodu deflacji) i tworzy się "nisza finansowa" na nowy pieniądz.
UJEMNE OPROCENTOWANIE WSPOMAGA OBRÓT
Doświadczenie w Wörgl ukazało, iż ujemne oprocentowanie pieniądza spowodowało wzrost obrotu, a co za tym idzie: konsumpcji, dochodu i inwestycji. Skądinąd wiemy, że oprocentowanie dodatnie oszczędności obniża poziom konsumpcji i inwestycji prowadząc raczej do trwałej tezauryzacji pieniędzy i do stagnacji gospodarczej, niż do gospodarczego rozwoju. Czy zatem system oparty na oprocentowaniu ujemnym sprawdziłyby się na co dzień i powszechnie?
ZASTRZEŻENIA KEYNESA
Pewne ważne zastrzeżenia do takiej koncepcji pieniądza sformułował J. M. Keynes, który generalnie pisał o Sylvio Gesellu bardzo pochlebnie, tłumaczył się nawet, że na początku niesłusznie zlekceważył niezależnego myśliciela, (podobnie jak większość akademickich ekonomistów), a docenił jego dorobek wówczas, kiedy sam doszedł własną pracą i metodą do podobnych wniosków. W Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza Keynes omawia dokonania Gesella [3], oddaje mu sprawiedliwość jako oryginalnemu myślicielowi, ale i formułuje poważny zarzut niekompletności przemyśleń. Keynes zarzucił Gesellowi to, iż w swoich rozważaniach abstrahował on od uznawanego wówczas powszechnie przez liberalnych ekonomistów poglądu, iż pieniądz ma tzw. "premię za płynność". Ta "premia" wyraża się właśnie stopą procentową. Było to głęboko zakorzenione w ekonomii liberalnej jeszcze jedno "klasyczne" uzasadnienie lichwy. Według tej teorii pieniądz powinien być oprocentowany dodatnio, bowiem łatwo za niego nabywać wszelkie towary, czyli ma "dużą płynność", większą niż inne towary. Stąd wyrzeczenie się tej płynności, oddanie pieniądza w depozyt miało owocować premią (zyskami z oprocentowania) a kredyt miał być oprocentowany jeszcze wyżej. Jest to jeszcze jeden ze sposobów zakorzenienia zgody na lichwę w świadomości ekonomistów. Wyznawanie takiej teorii świadczy o trudności wyzwolenia się z pułapek ekonomii liberalnej. To, że pieniądz jest środkiem wymiany nie musi być powodem jego dodatniego oprocentowania. Wynika to z natury pieniądza. Pieniądz ma tę cechę niezależnie od oprocentowania dodatniego. Ono zresztą nie tyle wzmaga tę cechę pieniądza, co raczej utrudnia realizację tych właśnie cech pieniądza, bowiem opłacalna tezauryzacja (oprocentowana dodatnio) zmniejsza płynność, przyczyniając się do wycofywania pieniądza z obiegu. Natomiast oprocentowanie ujemne; ono właśnie zwiększa płynność pieniądza, czyniąc tezauryzację nieopłacalną. "Liberalne wychowanie" Keynesa zaciemniło mu tę kwestię.
MOŻLIWO¦Ć POWSTAWANIA SUBSTYTUTÓW
W zastrzeżeniach Keynesa jest jeszcze inny wątek. Oprocentowanie ujemne pieniądza, jego zdaniem, może sprawdzić się tylko chwilowo, "na niedużą skalę" - jak pisał. Wprowadzone powszechnie spowodowałoby powstanie wielu różnych substytutów (oprocentowanego ujemnie pieniądza) nie obciążonych utratą wartości. Byłyby to zapewne inne waluty (nieobciążone oprocentowaniem ujemnym) oraz kruszce. Tutaj Keynes ma rację. Upowszechnienie ujemnego oprocentowania pieniądza (zwane dzisiaj podatkiem demurrage), może prowadzić do chęci powrotu do kruszców. Taka możliwość zaistniała szczególnie teraz po demonetyzacji złota. Obecnie oznaczałoby to chęć powrotu do parytetu złota (oczywiście bez wymiany pieniądza na złoto). To zastrzeżenie Keynesa jest zatem istotne w dłuższej perspektywie czasowej. Ale trzeba dodać, że ludzie zamożni zazwyczaj odchodzą od pieniądza, lokując swój kapitał w majątek trwały: posiadłości ziemskie, inne nieruchomości, nawet przy oprocentowaniu dodatnim, bowiem wiedzą, że początkowy zysk z oprocentowania często kończy się stratą z powodu inflacji.
WZMOCNIENIE POZYCJI EMITENTA
Ja mam inne zastrzeżenia do koncepcji Gesella, choć podobnie jak Keynes doceniam jego osiągnięcia. Moim zdaniem ujemne oprocentowanie pieniądza, które miało w intencji Gesella pieniądz osłabić i przyczynić się do rozwoju gospodarki, ma drugą stronę medalu. A mianowicie; pieniądz oprocentowany ujemnie znika z rynku samoczynnie, bez emisji. Rola emitenta takiego pieniądza i samej emisji jest tutaj większa. Znikający, "słaby" pieniądz staje się potężniejszym narzędziem kontroli gospodarki niż oprocentowany dodatnio.
Nie bez powodu banknoty emitowane przez dawnych cesarzy chińskich były terminowe i wymieniane co trzy lata. W ten sposób emitent pieniędzy (cesarz) ochraniał swoją władzę. Ci, którzy pozyskiwali pieniądze w celu akumulacji kapitału i pomnożenia własnej siły finansowej, nie mogli zagrozić cesarzowi, który decydował o ważności zgromadzonych przez nich pieniędzy. Pieniądz cywilizacji łacińskiej, który był oparty na trwałym złocie, nie miał takiej cechy i pozwolił ludziom tezauryzującym pieniądze (także ludziom innych cywilizacji) na przejęcie kontroli finansowej nad Chrześcijanami poprzez oszczędność i lichwę. Stąd właśnie w ekonomii liberalnej wzięła się teza, iż "oszczędność jest Ľródłem kapitału". Tutaj najlepiej widać zależność ekonomii od zderzenia cywilizacji. Ludzie żyjący z tezauryzacji dla zapewnienia sobie ciągłości zysków wypracowali nieprawdziwą, ale przekonywującą teorię, że "oprocentowanie dodatnie oraz odsetki są dobre" i służą wspólnocie. Takie przekonanie stało się podstawą ideologii liberalizmu ekonomicznego i zostało wpojone narodom bardziej skutecznie niż ideologia komunistyczna. Jednak to przekonanie nie zostałoby upowszechnione, gdyby nie obowiązywał pieniądz kruszcowy [4].
ŁATWO¦Ć WPROWADZENIA DEFLACJI
Wracając do wątku pieniądza oprocentowanego ujemnie należy stwierdzić, iż w większym stopniu zależy on od etyki emitenta. Emitent za jego pomocą może ochraniać dobro społeczne, (np. wielkość obrotu), może też zwielokrotnić zło społeczne, kiedy realizuje restrykcyjną politykę finansową. Łatwość wprowadzenia deflacji w przypadku pieniądza oprocentowanego ujemnie jest zrozumiała. Nie trzeba trudzić się udzielaniem kredytów ani kłopotliwym ściąganiem podatków, pieniądz sam znika, bez względu na to gdzie się znajduje: w obrocie, w sejfie, czy w skarpecie. Wystarczy, że emitent nie przedłuży jego ważności, nie ponowi faktu emisji. Dla dzisiejszych decydentów, którzy prowadzą walkę o dominację ich cywilizacji i chcą skutecznie szkodzić narodom chrześcijańskim oraz ich gospodarce, może to być kuszące. Przyzwyczajanie Chrześcijan do pieniądza oprocentowanego ujemnie w warunkach dominacji innych emitentów jest wystawianiem wspólnoty na niebezpieczeństwo.
WSPÓŁISTNIENIE DWÓCH SYSTEMÓW OPROCENTOWANIA NIE JEST DOBRE
Emisja pieniądza terminowego może także zabezpieczać pozycję emitenta sprawiedliwego [5]. Dzisiaj jednak waluty oprocentowane ujemnie nazywa się walutami komplementarnymi, uzupełniającymi lub regionalnymi. Dąży się więc do istnienia dwóch systemów walutowych. Pierwszy to tradycyjny "pieniądz mocny" o zasięgu globalnym, oparty na oprocentowaniu dodatnim, drugi to "pieniądz słaby", lokalny, oprocentowany ujemnie, przeznaczony dla konsumentów i lokalnych producentów [6]. Takie rozwiązanie jest zdecydowanie najgorsze z możliwych i gdyby zostało upowszechnione może prowadzić do podziału wspólnoty na dwie kasty społeczne: "panów i niewolników". Nadzieja na to, że regionalny pieniądz oprocentowany ujemnie zwycięży w konkurencji z pieniądzem oprocentowanym dodatnio, nie ma żadnego uzasadnienia.
UJEMNE OPROCENTOWANIE PIENIĄDZA BEZ MOŻLIWO¦CI PŁACENIA NIMI PODATKÓW UTRUDNIA START ALTERNATYWNEJ WALUCIE
Animatorów pieniądza oprocentowanego ujemnie zachęca do działalności sukces w Wörgl, ale warto uświadomić sobie, że bez możliwości płacenia lokalną walutą podatków, ujemne oprocentowanie realizowane w takiej walucie wcale jej nie pomaga, ale wręcz przeciwnie; szkodzi; utrudnia jej start. Nie wszyscy będą zainteresowani przyjęciem takiej waluty, a trudności z pozbyciem się jej przed datą utraty wartości choćby o 1% zniechęca dodatkowo. W Wörgl ujemne oprocentowanie było zneutralizowane możliwością zapłaty podatku, świadczeniem powszechnym i nie lubianym. Gdyby można było spłacać swoje podatki taką walutą, a jednocześnie lokalna władza (rządzący i fiskus) realizowaliby program pozytywnych zamówień publicznych, w którym pieniądz wracałby na rynek niemal z dnia na dzień, system ten pozwoliłby na szybką likwidację bezrobocia i wyjście z kryzysu. Tak się jednak nie dzieje. To nie władze emitują komplementarny pieniądz, ale komitety społeczne pragnące zaradzić postępującemu bezrobociu i ubóstwu (z powodu deflacji). Ludzie ci wierzą, że tajemnicą sukcesu w Wörgl było ujemne oprocentowanie bonów. Zapominają jednak, że ono samo, bez możliwości płacenia bonami podatków, inicjatywy burmistrza i fiskusa nie doprowadziłoby do sukcesu.
MATEMATYCZNA NEUTRALNO¦Ć PIENIĄDZA - MIEJSCE NA ETYKĘ
Animatorzy walut regionalnych spodziewają się krachu waluty oficjalnej, który to krach waluty regionalne miałyby przetrwać i w ten sposób zwyciężyć na rynku. Spodziewany krach to hiperinflacja, ale ja sądzę, że nic takiego walucie oficjalnej nie grozi. Wręcz przeciwnie niebezpieczeństwo hiperinflacji jest skutecznie powstrzymywane poprzez deflację i "schładzanie gospodarki". Tak więc przed walutami komplementarnymi jest trudna droga, której powodzenie nie jest zależne od oprocentowania ujemnego, ale od wysiłku kreowania nowego systemu gospodarczego, który powinien być - według mnie - bezodsetkowy, oparty na zasadzie sprawiedliwości społecznej i racjonalnej emisji pieniędzy w miejsce ich oprocentowywania. Powodzenie wspólnoty zależy od inicjatywy, dobrej komunikacji międzyludzkiej oraz wartości etycznych, które ona wyznaje i realizuje w życiu, a nie od sposobu oprocentowania pieniądza.
POTRZEBA WYPEŁNIENIA NISZY FINANSOWEJ
Nisza finansowa powstała na skutek deflacji może być wypełniona pieniądzem lokalnym emitowanym na wiele sposobów [7], także z oprocentowaniem ujemnym, jeżeli wspólnota ma zaufanie do emitentów i się na to zdecyduje. Gwarancją sukcesu jest jednak: 1. Zdobycie świadomości emisji pieniądza; możliwości oraz zasadności emisji, jej potrzeby, (czyli wyzbycie się finansowego ubezwłasnowolnienia), 2. Wytworzenie umowy społecznej, w której ramach pieniądz będzie funkcjonował i zdobywał swoje towarowe pokrycie, 3. Zapewnienie atrakcyjności i zróżnicowania tego pokrycia. Im pełniejsza oferta tym łatwiej będzie funkcjonował lokalny pieniądz, choć potrzeba pozyskiwania oficjalnego pieniądza na opłaty za artykuły i świadczenia spoza wewnętrznego rynku (w tym opłaty podatkowe) będzie czynnikiem destrukcyjnym dla pieniądza lokalnego. Tych czynników destrukcyjnych nie należy pomnażać poprzez stosowanie oprocentowania ujemnego; a już z całą pewnością nie do momentu, kiedy taką walutą będzie można płacić podatki. (Chyba, że system państwowego wyzysku rozpadnie się i nie będzie trzeba płacić na niego podatków).
INFLACJA JAKO NATURALNE UJEMNE OPROCENTOWANIE
Poza tym z pewną formą ujemnego oprocentowania pieniędzy mamy do czynienia podczas inflacji. Inflacja szkodzi głównie ludziom, którzy pieniądz tezauryzują. Tutaj proces "ujemnego oprocentowania" zachodzi samoistnie i automatycznie, bez wysiłku stemplowania banknotów lub naklejania na nie specjalnych znaczków. Wystarczy zatem uznać ewentualną, niewielką inflację za pożyteczny mechanizm samoregulacyjny i przestać z nią walczyć, dopóki nie grozi to niekontrolowanym wzrostem inflacji.
PROBLEM OPODATKOWANIA
Zaś sprawę opodatkowania najlepiej rozwiązać w sposób właściwy dla cywilizacji islamskiej poprzez niewielki podatek (2,5%) na rzecz potrzebujących, oparty na autentycznej wierze, zrozumieniu i miłosierdziu. Taki podatek spełnia wśród Muzułmanów rolę oczyszczenia z nadmiaru. (Zakat znaczy właśnie oczyszczenie) To oczyszczenie jest Ľródłem póĽniejszej łaski, bowiem bogactwo nie jest przecież wyłącznie dobre, nadmiar może oznaczać chorobę ducha (brak poczucia solidarności z innymi) i ciała (otyłość). Zmniejszenie podatków do tak niskiego poziomu zależy od wielu czynników, ale przede wszystkim od rezygnacji przez państwo z zaciągania oprocentowanych pożyczek i zastąpienia pożyczek monetyzacją dóbr, czyli emisją pieniędzy
KRÓTKIE PODSUMOWANIE TEORII SILVIO GESELLA
Teoria Silvio Gesella miała stanowić antidotum na władzę pieniądza, ale bardziej szczegółowa analiza wskazuje na to, iż ona nie tyle osłabia pieniądz, co zabezpiecza prawa emitenta. Gesell stworzył teorię, która czyniła tezauryzację kosztowną. Pobudzało to ludzi do wydatków i obrotu. Sprawdziło się to w dobie kryzysu. W czasach prosperity lub normalnego gospodarowania wystarczyłaby - jak sądzę - likwidacja premii za tezauryzację, zniesienie oprocentowania dodatniego i brak przeciwdziałania niewielkiej inflacji, gdyby tempo produkcji dóbr spadało. Natomiast ujemne oprocentowanie pieniędzy: rodzaj "sztucznej inflacji" pobudzającej obrót nie jest - moim zdaniem - dobrym rozwiązaniem. Zamiast spodziewanej premii człowiek obawia się straty, ale nadal rządzą nim "cyfry" a nie etyka lub wartości religijne. Pieniądz powinien być neutralny a człowiek powinien być wolny. Jego motywacją powinny być wyznawane wartości a nie rachunek matematyczny. To nie pieniądz (ani nie chęć zysku) powinna rządzić człowiekiem. Ekonomiści chcieliby zaprojektować dobry, skuteczny i sprawiedliwy system finansowy, ale czasami zapominają, że to nie pieniądz ma rządzić światem.
Historia pieniądza kruszcowego i przypadek Wörgl skłania do sformułowania następującej zależności: im pewniejszą pozycję w społeczeństwie zajmuje emitent, tym słabszy może być emitowany przez niego pieniądz. Dopóki emitują pieniądze ludzie szlachetni dla dobra ogółu, nie ma się czym martwić. Jeżeli jednak emitentami byliby ludzie mający na celu wprowadzanie deflacji, lepiej nie godzić się na oprocentowany ujemnie pieniądz i pozostać przy gospodarce i ekonomii bezodsetkowej, gdzie pieniądz jest najbardziej neutralny.
Przypisy:
[1] Silvio Gesell (1862-1930), przedsiębiorca urodzony w Niemczech, mieszkający w Buenos Aires a póĽniej w Szwajcarii. W 1891 r. w Buenos Aires wydał broszurę Reforma walutowa jako pomost ku państwu socjalnemu, w której stwierdzał, iż "wyzysk ludzkiej pracy nie ma swoich Ľródeł w prywatnej własności środków produkcji, (tak jak to widział Karol Marks), ale raczej istnieje przede wszystkim w sferze dystrybucji jako rezultat wad w strukturze systemu monetarnego. Podstawowe dzieło S. Gesella to Die Natürliche Wirtschaftsordnung durch Freiland und Freigeld (Naturalny porządek ekonomiczny dzięki wolnej ziemi i wolnemu pieniądzowi), wydane w Berlinie i Brnie w 1916 r. (dostępne w internecie: http://userpage.fu-berlin.de/~roehrigw/gesell/nwo/) zawiera prace wydane wcześniej: Urzeczywistnienie prawa do pełnego produktu pracy, (1906) i Nowa nauka o procencie, (1911).
[2] Tak zwany Austriacki Bank Państwowy jest obecnie całkowicie pod zagranicznym nadzorem, jako że finanse państwa są w ręku Komisarza Ligi Narodów. (Uwaga Christophera Hollisa. Cytat pochodzi z jego książki napisanej w 1933 roku: Kryzys Pieniądza, Londyn 1944, Poznań 1999, s. 135).
[3] John Maynard Keynes, Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, Wyd. III, Warszawa 2003, s. 319 i następne.
[4] ...nieelastyczność podaży złota, która według tradycyjnych poglądów czyni ze złota szczególnie dobrze dobrany miernik wartości, okazuje się właśnie cechą będącą Ľródłem kłopotów. J. M. Keynes, dz. cyt. s. 211.
[5] Tak potraktowałem ten rodzaj emisji w napisanej przeze mnie Demokracji finansowej, wydanej w 2003 roku.
[6] Wartość tego podziału uzasadnia się nawet chińską metafizyką, parą sił Jin i Jang, co jest wyraĽnym nadużyciem tej filozoficznej idei.
[7] Obecny brak pieniądza jest wywołany intencjonalnie i całkowicie sztucznie. Przed taką presją nie ma powodu kapitulować.
10. O TEORII KREDYTU SPOŁECZNEGO
WARUNKI W JAKICH POWSTAŁA TEORIA DOUGLASA
Odmienny od koncepcji Silvio Gesella sposób wyjścia z finansowego impasu, jakie kreuje oprocentowanie dodatnie, zaproponował szkocki inżynier Clifford Hugh Douglas (1879-1952) w teorii Kredytu Społecznego. Douglas zrobił to w czasach, kiedy panował jeszcze parytet złota, nie było pieniądza elektronicznego, a bankier miał do dyspozycji jedynie pióro, atrament i zeszyt, w którym zapisywał kwotę kredytu-długu. Dług ten był oprocentowany, co stawało się dodatkowym Ľródłem pieniądza dla bankiera i kłopotów dla społeczeństwa, w którym działał. Doktryna Kredytu Społecznego została ogłoszona po raz pierwszy w 1918 roku , a póĽniej w 1923 roku na odczytach publicznych [1]. Douglas napisał też szereg książek m.in. Economic Democracy (Demokracja Ekonomiczna, 1919), Credit-Power and Democracy (Władza Kredytu i Demokracja 1920) Social Credit (Kredyt Społeczny, 1924, II wyd. 1933), The Monopoly of Kredyt (Monopol kredytowy, 1931), Warning Democracy (Ostrzeżenie Demokracji, 1934). Zasługą Douglasa było zwrócenie uwagi na sposób emisji pieniądza jako oprocentowanego długu, który prowadził do zadłużenia narodów bez względu na efekty ich pracy. Wręcz im więcej inwestycji podejmowali przedsiębiorczy ludzie, tym większy stawał się narodowy dług, bowiem fałszywa koncepcja równowagi budżetowej nie pozwalała uznać prawa narodów ani państw do emisji pieniędzy. Dzisiaj już łatwo stwierdzić, że prywatnym bankierom udało się niemal "zahipnotyzować" ekonomistów i polityków dwoma słowami: deficyt budżetowy. Dorośli ludzie przestawali myśleć słysząc te słowa i dopuszczali emisję pieniędzy wyłącznie jako rodzaj dłużnego zobowiązania, czyli zobowiązania do zwrotu całej kwoty (na dodatek powiększonej z czasem o odsetki). Taki stan rzeczy trwa nadal a prawo zabraniające emisji jest nawet wpisywane do konstytucji [2]. Zamiast traktować pieniądz i jego emisję jako wyraz rosnącego majątku społecznego, rządy zaciągają pożyczki u bankiera, aby je póĽniej spłacać z odsetkami. To wszystko opisał Douglas i jego następcy i jest to ich wielka, niezaprzeczalna zasługa.
ZASTRZEŻENIA WOBEC TEORII KREDYTU SPOŁECZNEGO
Natomiast rozwiązania proponowane przez teoretyków Kredytu Społecznego budzą wiele zastrzeżeń, nawet wśród ekonomistów, którzy doceniają krytyczną zawartość teorii. Warto zatem je omówić i wyciągnąć wnioski.
WYELIMINOWANIE OBROTU PIENIĄDZEM
Pierwsza sprawa jaka rzuca się w oczy ekonomiście to praktycznie wyeliminowanie obrotu pieniądzem. Obrót pieniądzem jest w teorii Kredytu Społecznego w sposób niemal absolutnie konsekwentny zastąpiony kredytem i księgowością. Taki wniosek nasuwa się z lektury książki Louisa Evena Globalne oszustwo i drogi wyjścia i jest to, jak wskazują cytaty, prawidłowe odzwierciedlenie koncepcji C. H. Douglasa.
TRZY PROPOZYCJE DOUGLASA
1. ¦rodki zakupu w rękach ludności danego kraju powinny być stale równe sumie cen na dobra konsumpcyjne wystawione w tym kraju na sprzedaż; i te środki zakupu powinny być anulowane z chwilą zakupu dóbr konsumpcyjnych.
2. Kredyty potrzebne do sfinansowania produkcji nie powinny pochodzić z oszczędności, lecz powinny być nowymi kredytami odnoszącymi się do nowej produkcji; i powinny być wycofywane jedynie w zależności od powszechnego wzrostu wartości.
3. Rozdział środków zakupu pomiędzy jednostki powinien stopniowo coraz mniej zależeć od zatrudnienia. To znaczy, że dywidenda powinna stopniowo zastępować płace i pensje. [3]
Punktem wyjścia Douglasa było to, iż koszty produkcji pewnego przedsiębiorstwa, które obserwował, przewyższają jego dochód z bieżącej sprzedaży. Toteż dalsza produkcja odbywała się na koszt sprzedaży przyszłej. Podobnie działo się w innych przedsiębiorstwach, z których księgowością Douglas się zapoznał. Uznał to zjawisko za poważną wadę systemu finansowego; za przyczynę problemów ze sprzedażą wyprodukowanych towarów i za przyczynę braku zaspokojenia potrzeb konsumentów, których po prostu nie stać na nabycie już wytworzonych towarów.
Aby to zjawisko wyeliminować Douglas zaproponował bardzo radykalną metodę; całkowitą monetyzację nowo wytworzonych dóbr w postaci kredytu społecznego przeznaczonego dla konsumentów (cash credits) i rozdysponowanie tej kwoty; równej sumie cen (collective cash prices) na dobra konsumpcyjne wystawione na sprzedaż, równo pomiędzy wszystkich obywateli; od noworodka po emeryta, na zasadzie dywidendy społecznej należnej im z racji bycia członkiem społeczeństwa oraz dziedzicem dorobku ludzkości.
Wówczas obywatele będą mogli bez problemu nabyć wytworzone towary według własnych upodobań, a producenci będą mogli sprzedać swoją produkcję ? rozumował Douglas. Kapitalizm zostanie upowszechniony. "Wszyscy staniemy się kapitalistami" i będziemy korzystać z dywidendy, tak jak obecnie korzystają z niej nieliczni, zawłaszczając ją dla siebie w całości. Otrzymywanie dywidendy społecznej nie będzie likwidowało ani pensji ani innych wynagrodzeń, będzie stanowiło uzupełnienie dochodów i wynagrodzeń za pracę. Motywacja ekonomiczna do pracy zostanie utrzymana, a osoby pozostające bez pracy nie zostaną pozbawione środków do życia. Takie rozumowanie ma z pewnością dobre intencje, co jednak począć z masą finansową, kiedy towary zostaną skonsumowane. Douglas przewidywał, że "środki zakupu powinny być anulowane z chwilą zakupu dóbr konsumpcyjnych" (propozycja 1.).
W koncepcji Douglasa nowa produkcja uruchamiana jest na podstawie nowych kredytów inwestycyjnych (credits) (propozycja 2.) Wszyscy kooperanci i przedsiębiorcy zaciągają kredyty inwestycyjne (zwrotne) na zakup surowców lub półfabrykatów, doliczają swoje "stosowne" wynagrodzenie i prowizję dla banku i sprzedają je dalszym producentom, którzy też kupują je za społeczny kredyt inwestycyjny. Ostatnim etapem jest sprzedaż gotowych produktów sprzedawcom detalicznym przez hurtownika, który też kupił go na kredyt i doliczył swoje wynagrodzenie. Sprzedawcy kupują towar na kredyt po cenie sprzedaży przez hurtownika, lecz nie doliczają do tego kredytu swojego wynagrodzenia. Swoje wynagrodzenie doliczają do ceny towaru, jaką ma zapłacić klient. Kiedy klient kupi towar za swoją pensję lub dywidendę udzieloną z kredytu konsumpcyjnego sprzedawca detaliczny zwraca kwotę kredytu do banku, a część stanowiącą jego wynagrodzenie przelewa na swoje konto. Wszyscy działają na podstawie kredytu, który jest zapisem na ich kontach bankowych jako "pełnomocnicy społeczeństwa" i właściciele kredytu społecznego, którym zarządza Bank Centralny lub Narodowe Biuro Kredytowe. Banki handlowe prowadzą tę księgowość, także jako "pełnomocnicy społeczeństwa", za co otrzymują należne im wynagrodzenie, coś w rodzaju prowizji będącej procentem od udzielonej kwoty kredytu, ale uniezależnionej od czasu trwania kredytowania. W ten sposób gospodarka może funkcjonować w oparciu o bankową księgowość i powinność moralną obywateli. Jest tutaj miejsce na racjonalizm, etykę i wiarę. Władza pieniądza zostaje wyeliminowana. Pieniądz staje się użytecznym narzędziem dystrybucji dóbr, a ponieważ wraz z postępem technologii i automatyzacji produkcji potrzeba coraz mniej rąk do pracy, system wynagrodzeń zostanie z czasem zdominowany przez dywidendę społeczną, czyli udział w produkcji, jaki człowiek ma z racji bycia obywatelem (propozycja 3.).
KRÓTKIE OMÓWIENIE TEORII KREDYTU SPOŁECZNEGO
Czy taki system jest możliwy? Pomimo radykalizmu rozwiązania wydaje się, że tak, choć brzmi to prawie fantastycznie. Jednak obecnie ludzie kupują na kredyt coraz więcej towarów i przyzwyczajają się do kredytowego pieniądza, który można użyć tylko raz - a potem na dodatek trzeba go spłacać. System zaproponowany przez Douglasa opiera się na całkowitym uspołecznieniu kredytu i podporządkowaniu mu pieniądza. Jeżeli ludzie zaakceptowaliby powszechnie taki system, mógłby on działać, ale to... jeżeli - znaczy tutaj bardzo wiele.
ANTIDOTUM NA SYSTEM FINANSOWY, KTÓRY NISZCZY SPOŁECZEŃSTWO
Barierą jest oczywiście przyzwyczajenie i mentalność ludzi. Z pewnością budzą się obawy, że system taki wyeliminuje wolność człowieka, ale przecież system obecny eliminuje ją znacznie bardziej skutecznie. Na dodatek nie tylko wolność, ale (dla wielu) wręcz możliwość egzystencji. Obecny system finansowy niszczy społeczeństwa podporządkowując je cywilizacji opartej na lichwie i przemocy. Po co wspierać tę anty-cywilizację. Lepiej dbać o swoją korzyść w systemie wspierającym korzyść powszechną i indywidualną:
ZACHOWANIE WŁASNO¦CI PRYWATNEJ
"Kredyt Społeczny jest zdecydowanym obrońcą prywatnej własności i prywatnego przedsiębiorstwa. Ale każde prywatne przedsiębiorstwo ma sprawować funkcję społeczną, którą automatycznie pełniłby system finansowy odpowiadający propozycjom ogłoszonym przez Douglasa". Pisał Louis Even [4].
SPÓJNA PROPOZYCJA EKONOMII I GOSPODARKI BEZODSETKOWEJ
System Kredytu Społecznego jakkolwiek można wobec niego formułować różne zarzuty ? co jest normalne i nieuniknione i co prowadzi do doskonalenia systemu ? jest w miarę spójną propozycją alternatywnej ekonomii i gospodarki bezodsetkowej i należy upowszechniać jego osiągnięcia, co robią Pielgrzymi św. Michała z Instytutu Louisa Evena dla Sprawiedliwości Społecznej, oraz inne organizacje, w tym wiele partii, które teorię Kredytu Społecznego uznały za swój program [5] System ten może się sprawdzić we wspólnotach opartych na głęboko zakorzenionej etyce; na wartościach takich jak odpowiedzialność, pracowitość, solidarność i uczciwość. Każde społeczeństwo, aby trwać powinno opierać się na takich wartościach. Wówczas tzw. "efektywność pieniądza" nie jest potrzebna; duchowość likwiduje znaczenie pieniądza.
CELEM SYSTEMU FINANSOWEGO JEST SŁUŻENIE LUDZKIM POTRZEBOM.
MOŻLIWO¦Ć DOSKONALENIA TEORII
Ci, którzy chcieliby doskonalić istniejący system Kredytu Społecznego ? a wymaga on tego moim zdaniem [6] ? znajdą zachętę w słowach Louisa Evena, który napisał:
Naszym zadaniem jest po prostu wykazanie możliwości zastosowania propozycji Douglasa, a nie przedstawianie tego sposobu jako jedynego możliwego. Podane tutaj sposoby postępowania nie są więc ani dogmatyczne ani wyłączne. Po prostu zachwalamy to, co wydaje się nam najpraktyczniejsze, najmniej kłopotliwe, stosując szeroko istniejące mechanizmy finansowe i usuwając z nich podstawową ich wadę finansową, która odwodzi je od prawdziwego celu ekonomii: służenia ludzkim potrzebom [7]
SPOŁECZEŃSTWO EMITUJE PIENIĄDZE NA SWOJE POTRZEBY
System Douglasa, oparty na krytyce oprocentowanego kredytu udzielanego przez bankiera, piętnuje uprzywilejowanie bankiera i odsetki, ale zasadę kredytu chciałby wprowadzić jeszcze bardziej powszechnie. "Stosuje szeroko istniejące mechanizmy finansowe usuwając z nich podstawową ich wadę", czyli samowolę bankiera. System Douglasa opiera się na bardzo konsekwentnym zastosowaniu zasad systemu kredytowego, w którym właścicielem pieniądza jest nie bankier, ani nie akcjonariusze banku, ale całe społeczeństwo. Ono samo emituje pieniądze na swoje własne potrzeby. Jest to największa i najbardziej doniosła zmiana. Słuszna i porywająca idea. Zastępując kredyt prywatny, kredytem społecznym wspólnota zachowuje wobec pieniądza stanowisko nadrzędne; używa pieniądza zamiast mu służyć ? kolejna piękna idea, znana już w starożytnym Rzymie. Według Seneki: "Pieniądzom trzeba rozkazywać, a nie służyć". W podejściu Douglasa do pieniądza widać inżynierską praktyczność (najlepiej zacząć od nowa) i tradycje cywilizacji łacińskiej, która nigdy nie ubóstwiała pieniądza. Traktowała go jak narzędzie, dopóki kredyt nie wymknął się jej spod kontroli. Francuz Pierre Boisguillebert (1646-1714) mawiał; "pieniądz powinien być niewolnikiem handlu, a nie jego tyranem" [8]. Pisał: "«sztuka finansowa jest pogłębioną znajomością interesów rolnictwa i handlu». O bogactwie kraju decyduje poziom konsumpcji, a nie zasoby pieniądza. Nie jest ważny sam poziom cen, ale relacja między poziomem cen i płac. Konsumpcja powinna być w miarę możliwości rozdzielona między różne grupy społeczne, a nie skupiona w rękach ludzi bogatych. Pieniądze w rękach osób biednych szybciej są bowiem puszczane w obieg i mniejsze jest w takim wypadku niebezpieczeństwo tezauryzacji. System gospodarczy powinien sprzyjać wykorzystywaniu wszystkich możliwości produkcyjnych i to ostatecznie zadecyduje o zamożności." [9].
ZBYT RADYKALNA FORMA SŁUSZNYCH IDEI
W myśleniu Douglasa tradycyjne idee cywilizacji łacińskiej są zachowane. Nowością jest żelazna konsekwencja, z jaką on te zasady realizuje w teorii KREDYTU, bowiem wówczas system kredytowy i bankowa księgowość niemal w ogóle zastępują pieniądz. Pieniądz w systemie powszechnego kredytu, staje się środkiem jednorazowym, po zakupie towaru jest anulowany (patrz: propozycja 1.), aby powstać na nowo w trakcie kredytowanej produkcji (patrz: propozycja 2.). Taka sytuacja zmienia zastaną praktykę, ludzkie nawyki i przyzwyczajenia chyba jednak ZBYT RADYKALNIE i pewnie dlatego system Douglasa nigdy i nigdzie nie został zastosowany. Piękno słusznych idei zostało (przynajmniej tymczasem) zaprzepaszczone, bowiem zostało podane w zbyt radykalnej formie. Tak radykalne postawienie sprawy zniechęciło do systemu Douglasa wielu ekonomistów (Keynes, Hollis), którzy, owszem, przyznawali rację Douglasowi, gdy ten twierdził, iż pieniędzy jest za mało, ale trudno im było zaakceptować uzasadnienie, a jeszcze trudniej proponowane przez Szkota rozwiązanie tego problemu.
SPOSOBY REALIZACJI MOGĄ BYĆ RÓŻNE
Louis Even napisał; "Douglas sformułował swoje propozycje dokładnie, lecz nie zagłębiając się w sposoby zastosowania ich w praktyce. Zresztą zaznaczył, że sposoby te mogą być różne, zależnie od miejsca, przyjętych zwyczajów, itp. i po zdobyciu doświadczenia będzie można je zmienić, nie odrzucając samych zasad." [10] Even pisał także: "Uważamy, że nasza rola polega przede wszystkim na pokazaniu tego, co ludzie powinni uzyskać przez swoją działalność ekonomiczną" [11]. Z tym można się zgodzić w całej pełni i podziękować Evenowi za brak dogmatyzmu, (od którego nie są wolni, jak się wydaje, współcześni zwolennicy Evena). Postulaty teorii Kredytu Społecznego są słuszne, tak jak słuszna jest generalna krytyka istniejącego kapitalistycznego systemu bankowego ukształtowanego na lichwie.
WCIELENIE W ŻYCIE POZYTYWNYCH CELÓW TEORII DOUGLASA W OPARCIU O DOROBEK EKONOMISTÓW WIELU NURTÓW
Warto zatem, korzystając z dorobku ekonomistów wielu nurtów, wypracować teoretycznie możliwość innego wcielenia w życie pozytywnych celów zawartych w teorii Douglasa. Te pozytywne cele to trzy zasady, które można z Teorii Kredytu Społecznego wyprowadzić:
1. Zasada monetyzacji dóbr i usług poprzez emisję pieniądza w imieniu całej wspólnoty i na jej potrzeby.
2. Zasada społecznej własności kapitału.
3. Gospodarka bezodsetkowa. Likwidacja prymatu dodatniego oprocentowania. (Choć Douglas proponował kredyt to całkowicie abstrahował od zwyczaju naliczania odsetek z czasem. Procent był przez niego używany tylko do obliczenia kwoty wynagrodzenia w proporcji do kosztów produkcji, zwrot kredytu miałby obywać się w tej samej kwocie bez względu na czas).
ZASTOSOWANIE ZASAD TEORII KREDYTU SPOŁECZNEGO oraz EKONOMII KLASYCZNEJ w DEMOKRACJI FINANSOWEJ
Te trzy cele-zasady to najbardziej wartościowa ? według mnie ? spuścizna Kredytu Społecznego. Została ona zastosowana w teorii Demokracji Finansowej w sposób mniej radykalny i bardziej "życiowy" ? łatwiejszy do zrozumienia i zrealizowania. Demokracja finansowa wyprowadza swoje zasady nie tylko z Teorii Kredytu Społecznego, ale również z klasycznej ekonomii; prostując błędne interpretacje znanych równań (Davida Ricardo oraz Irwinga Fishera) a także z wyciągając wnioski z faktu demonetyzacji złota.
UJAWNIENIE WARTO¦CI ETYCZNYCH LEŻĄCYCH U PODSTAW NASZEGO MY¦LENIA W EKONOMII
Wyrażenie prawd alternatywnej ekonomii językiem ekonomii klasycznej, likwiduje różnice metodologiczne, przełamuje bariery wykształcenia i wzajemną izolację teorii. Pokazuje, że ekonomia jest jedna, że jest to sposób myślenia o tym samym świecie i tych samych ludziach. Ważne jest natomiast, jakie wartości etyczne, leżą u podstaw naszego myślenia. Indywidualny zysk ponad wszystko i wszystkich? Czy zasada sprawiedliwości społecznej?
SPRAWIEDLIWO¦Ć SPOŁECZNA JAKO NORMA EKONOMII
Okazuje się, że ekonomicznie zasadną wartością jest religijna i etyczna dbałość o sprawiedliwość społeczną. Wartość ta jest bardziej zasadna EKONOMICZNIE od nadmiernej troski o swój zysk, (który w postaci oprocentowania pieniędzy staje się wręcz zjawiskiem niszczącym gospodarkę). Zatem nie należy kapitulować przed egoistami, którzy twierdzą sprytnie, że ich korzyść ma znaczenie powszechnego dobra.
Sprawiedliwość społeczna jest właściwą dla ekonomi wartością i powinna być w niej stale obecna. Trzeba tylko umieć ją przełożyć na język ekonomii; produkcję dóbr i emisję pieniędzy jako monetyzację przyrostu dóbr. Konkretne i po demonetyzacji złota łatwe do wprowadzenia w życie rozwiązanie, zostało zaproponowane w teorii Demokracji Finansowej.
Wprowadzenie demokracji finansowej może odbywać się stopniowo i powoli. Nie musi to być dramatyczna zmiana jak w propozycji Douglasa: zamiana pieniądza na kredyt. Wystarczy stopniowe obniżanie stóp procentowych i monetyzowanie przyrostu dóbr poprzez emisję pieniędzy oraz taką ich dystrybucję, która prowadzi do bardziej demokratycznego rozkładu pieniądza we wspólnocie.
Przypisy:
[1] Zobacz: Louis Even, Co to jest prawdziwy kredyt społeczny, oraz Elementarz Kredytu Społecznego (w:) Michael Jurnal Nr 5. Rougemont, Quebec, Kanada, a także: Louis Even, Globalne oszustwo i drogi wyjścia, Rougemont-Wrocław 2001.
[2] Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa. Tak brzmi pkt. 2 art. 220, roz. X Konstytucji RP, co w połączeniu z brakiem emisji skazuje Polaków na zadłużanie się w zagranicznych bankach prywatnych (i co trzeba zmienić).
[3] L. Even, Globalne oszustwo i drogi wyjścia, wyd. cyt. s. 81.
[4] Tamże, s. 124.
[5] Por. http://en.wikipedia.org/wiki/Social_Credit
[6] Zobacz: http://www.douglassocialcredit.com/html/questions.html oraz J. M. Keynes dz. cyt. s. 335. Polemika wokół twierdzenia A+B oraz zastrzeżenia Keynesa.
[7] L. Even, dz. cyt, s. 76.
[8] J.Morawski, dz.cyt. s. 92.
[9] Tamże.
[10] L.Even, dz. cyt. s. 75.
[11] Tamże.
ZAKOŃCZENIE
Koncepcja demokracji finansowej ma już dzisiaj praktyczne zastosowanie w Polsce. W czasie wyborów może być probierzem zasadności programów gospodarczych partii kandydujących do Parlamentu. Partie, które odrzucają zasadę emisji/monetyzacji dóbr, debatują jedynie nad wysokością stóp procentowych i podatków, de facto opowiadają się za monetyzacją poprzez oprocentowanie, czyli za dofinansowywaniem najbogatszych. Wysokość stóp procentowych i opodatkowania reguluje jedynie szybkość, z jaką finansowe zasoby społeczeństwa będą przechodzić do rąk ludzi najbardziej zamożnych oraz największych spekulantów. Brak monetyzacji dóbr za pomocą emisji będzie powodował wzrost deficytu budżetowego.
Państwo silne gospodarczo może lekceważyć deficyt, bo w jego sytuacji jest on przecież zazwyczaj jedynie błędem metodologicznym. Państwo o zniszczonej gospodarce nie może lekceważyć deficytu. Powinno dążyć do wyjaśnienia nieprawidłowości teoretycznych i do prawidłowej analizy swojej efektywności gospodarczej. Monetyzacja dóbr, wzrost budżetu i demokratyczny rozdział emitowanych środków może pomóc w wydobyciu się danego państwa z kłopotów finansowych.
Demokracja finansowa to dobry program dla koalicji partii nastawionych na realizacje społecznego dobra. Program ten likwiduje także potrzebę prowadzenia kampanii wyborczej opartej na zręcznej psychomanipulacji, po to, aby zamącić ludziom w głowach. Wystarcza klarowna idea i dobitna, racjonalna argumentacja.
Stopniowe wprowadzanie demokracji finansowej w Polsce i na świecie (UE) wymaga lat, ale proces ten można rozpocząć zaraz po wyborach od pracy legislacyjnej. Droga ku demokracji finansowej to droga ku nowemu ustrojowi społecznemu; (kapitalizm oparty na chciwości i rywalizacji nie sprawdza się na świecie). Droga ku demokracji finansowej to realizacja wezwania Jana Pawła II przytoczonego jako motto artykułu. Program demokracji finansowej wykracza poza interesy pojedynczego państwa. To program pokoju pomiędzy narodami i cywilizacjami. Jest to także właściwy program dla Unii Europejskiej, która nie osiągnie jedności bazując na biurokracji i chciwości, ale może zjednoczyć narody odwołując się do wspólnych wartości kulturowych i religijnych.
Jacek Andrzej Rossakiewicz
Stara Miłosna, 21 czerwca 2005 roku
(Tekst jest wyborem z mojej książki "Demokracja finansowa" opublikowanej w 2003 roku
oraz z książki "Arte Sacra" będącej w przygotowaniu).
www.rossakiewicz.pl
jacek@rossakiewicz.pl
Tekst ksiazki Jacka Andrzeja Rossakiewicza, "Demokracja finansowa"
Wydawnictwo Media Via, Warszawa 2003, (plik pdf 1.4 MB)
można pobrać ze strony http://www.rossakiewicz.pl/str4.html
Spis publikacji
- "Systemy finansowe w służbie społeczeństwu i gospodarce" Materiały z Konferencji
- "Potrzeba szerszej realizacji społecznej" prof.dr hab.inż. Włodzimierz Bojarski
- "TEN KRYZYS... TE FINANSE..." Górski Szczęsny Z.
- "Zdechły osioł - Wyjaśnienie obecnego kryzysu bankowego" Tłum. Szczęsny Zygmunt
- Leopold Soucy "Fałszerze Pieniędzy"
- Yves Jacques "Wywiad z byłym szwajcarskim bankierem"
- Górski Szczęsny Z. "WHOM DOES THE WELFARE STATE TAKE CARE OF?"
- Górski Szczęsny Z. "KIM OPIEKUJE SIĘ 'PAŃSTWO OPIEKUŃCZE'?"
- Włodzimierz W. Bojarski "Gospodarka i państwo dla społeczeństwa"
- Maurice Allais "Obecny światowy kryzys"
- Mgr inż. Marek Głogowski "Barter Na Kryzys" (spisany ze słuchu)
- Raport Konwersatorium "O lepszą Polskę"
- Bernd Senf "Gdy Titanic nabiera wody potrzebne są łodzie ratunkowe"
- Richard Douthwait "Jak wydostać się z pułapki płynnościowej?"
- Andrzej Żwawa "Ekonomia Alternatywna - obecność idei w Polsce, eksperymenty, wnioski, które z nich wynikają, oraz omówienie potencjalnych szans na rozwój tej ekonomii"
- Colin Barclay - Smith "Dlaczego wciąż brak nam pieniędzy"
- Bernard Lietaer "Ponad chciwością i niedostatkiem"
- Lista dyskusyjna Yahoo "Pieniądz jawny"
- Thomas H. Greco "Pieniądz i dług. Rozwiązanie globalnego kryzysu"
- Thomas H. Greco "Uwagi o bankowości jako profesji zawodowej i jej reformie"
- Thomas H. Greco "Uwagi o podstawach emisji pieniądza [...]"
- Jacek Andrzej Rossakiewicz "W stronę demokracji finansowej"
- Jacek Andrzej Rossakiewicz "Pieniądz oprocentowany ujemnie"
- Dieter Suhr "System pieniądza neutralnego"
- F.E. Ricardo "Opowieść o pyrach żyrowych"
- Silvio Gesell "Historia Robinsona Crusoe"
- Krzysztof Lewandowski "Pieniądz etyczny"
- Deirdre Kent [...] - 11 rozdział książki "Health Money Healthy Planet"
- Larry Hannigan & Stephanie Relfe "Chcę mieć Ziemię plus 5%"
- Justyna Wydra "Szwajcaria ma dwie oficjalne waluty"
- Wanda Loskot "Manhattan za paciorki wartości $50. [...]"
- Margrit Kennedy "Pieniądz wolny od inflacji i odsetek"
- Janusz Reichel "Rzecz o pieniądzu dla lokalnych społeczności, [...]"
- Erhard Glötzl "Bezrobocie"
- Kamil Kruk "Homo Consumens"
- Szczęsny Zygmunt Górski "Kryzys kapitalizmu"
- Streszczenie
- The capitalism crisis - a summary
- Dr Krzysztof Lachowski "Dokąd zmierza świat XXI wieku"
- Dr Krzysztof Lachowski "Sprzężenie zwrotne globalnych procesów"
- Dr Krzysztof Lachowski "Konwencjonalna ekonomia globalna z mechanizmem pieniądza odsetkowego i alternatywa w postaci spółdzielczości oraz systemu
pieniądza barterowego"
- Dr Janusz Reichel "Pieniądz zastępczy na ziemiach polskich"
- Praca zbiorowa. Czy grozi nam światowe załamanie gospodarcze?
- Krzysztof Borawski - Pułapki analizy wskaźnikowej
- Richard C. Cook "Reforma monetarna - czyli jak narodowy system pieniężny powinien działać" - Artykuł w tłumaczeniu Krzysztofa Lewandowskiego.
- Jan Szczepankiewicz "Inteligenta pracującego" umysł oszalały.
|